Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Epitafium dla ludzkości

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Marek S. Huberath, jeden z najlepszych autorów w historii polskiej fantastyki, w powieści "Vatran Auraio" połączył SF z traktatem o śmierci i rozpadzie. Efekt jest doskonały

Literatura fantastyczna przyzwyczaiła nas do wizji kosmosu podbijanego przez rodzaj ludzki, śmiałków mknących przez międzygalaktyczne przestrzenie, nawiązujących kontakty z obcymi cywilizacjami. Huberath idzie jednak o krok dalej, pokazując, że marzenia o planetarnych zdobyczach mogą skończyć się zgoła inaczej.

W świecie "Vatrana Auraio" kolonizacja stała się faktem tak dawno, że nikt już nie pamięta nawet, gdzie znajdowała się kolebka ludzkości. Na anonimowej planecie nie ma potężnych miast ani kosmicznych frachtowców. W odciętej od świata Matcinaj Dolane żyją niedobitki ludzi, blady cień cywilizacji chylącej się ku upadkowi, pozbawionej jakiegokolwiek kontaktu z innymi planetami - choć świadomej ich istnienia.

W Matcinaj Dolane zabija wszystko: zwierzęta, choroby wyniszczające ciało i umysł, trwająca wiele miesięcy nocelj, czyli zimna pora roku, którą można przetrwać, jedynie zapadając w wywołany ziołami letarg. Nawet narodziny oznaczają tu śmierć - wskutek kolejnych mutacji kobieta i mężczyzna mogą spłodzić dzieci, jedynie poświęcając swoje własne życie w rytuale zwanym vyletam.

Ajfrid, tytułowy Vatran Auraio, jest strażnikiem pamięci. W jego skórę wszczepione zostały pióra przedłużające mu życie, chroniące przed chorobami, ale skazujące go na egzystencję w odosobnieniu. Wszystko zmienia się, gdy do jego samotni przychodzi Alica, która chce zostać następczynią Ajfrida. Wkrótce potem w Matcinaj Dolinie ląduje ljetuczan smyj, żywy statek kosmiczny, a wraz z nim na planecie pojawia się kilku priljetatjeljaw, przybyszy z gwiazd.

Ponura i głęboko pesymistyczna to proza. "Vatran Auraio" - luźno nawiązujący do wcześniejszych opowiadań "Spokojne, słoneczne miejsce lęgowe" i "Maika Ivanna" (oba zresztą zostały zamieszczone w tym wydaniu) - nie jest łatwą ani przyjemną lekturą. Bardziej niż klasyczną powieść science fiction przypomina traktat filozoficzny. I w znacznej mierze nim jest, bowiem "Vatran Auraio" to przede wszystkim książka o umieraniu. Umieraniu ludzi, ciała i umysłu, pamięci i tradycji, miłości i nadziei. Świat stworzony przez Huberatha rozpada się na naszych oczach niczym ciała vyletnikav - rodziców nowego pokolenia, których zmumifikowane zwłoki zostają zachowane jako wspomnienie. Ale nawet ono nie trwa długo - ciała rozpadają się w proch, po zmarłych zostają jedynie tabliczki z ich imionami.

Bohaterowie "Vatrana Auraio" działają mechanicznie, przestrzegają dawnych rytuałów, choć w większości przypadków nie wiedzą, czemu miałyby one służyć. Tracą zdolność komunikacji, nie tylko z posługującymi się inną mową priljetatjeljami, ale także między sobą. Ajfridowi i Alicy łatwiej nawiązać kontakt z porokiem, inteligentnym zwierzęciem zamieszkującym planetę, niż zrozumieć gwałtowne zmiany zachodzące w społeczności Matcinaj Dolany.

Stworzony przez siebie świat Huberath wypełnia kulturowymi tropami. W szaleństwie Alicy, prześladowanej przez widma zmarłych, można odczytać echa "Solaris", Lemowi jest zresztą powieść dedykowana. Żywe statki kosmiczne pojawiały się już m.in. w prozie Dana Simmonsa i Roberta Sheckleya, całość przesycona jest średniowieczną fascynacją śmiercią.

Można równie dobrze w Matcinaj Dolane odnaleźć wizję kosmicznego czyśćca, nawet piekła. Można widzieć w Ajfridzie metaforę upadłego boga (choć wiary w bohaterach powieści już nie ma), który stracił kontrolę nad światem i wiedzę o jego mieszkańcach, zaś w priljetatjelji Liljce zobaczyć obrócony w nicość mit biblijnej Ewy. Można wreszcie w samym autorze dostrzec pasję antropologa, który poznaje nowy świat w takim samym stopniu jak czytelnicy, nigdy do końca nie zdradzając jego sekretów.

Każda z tych interpretacji jest tak samo prawdziwa, jak i fałszywa. Siła prozy Huberatha polega bowiem na tym, że każdy może odnaleźć w niej cząstkę własnych doświadczeń, wyobrażeń i lęków.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.196.0035.001.jpg@RY2@

FOT. PAWEŁ ULATOWSKI

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.