Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Michał Marzec: siatkarz, który trafił do lotnictwa

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

MichaŁ Marzec, naczelny dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze, zaczyna sprzedawać udziały w spółkach zarządzających regionalnymi lotniskami

Michał Marzec zastrzega, że nie ma mowy o hurtowej sprzedaży, a każdy przypadek będzie analizowany osobno. Tak jak Kraków-Balice. Po Warszawie to drugi najcenniejszy port PP PL. Marzec nie ukrywa, że na wpuszczenie nowego udziałowca do małopolskiego portu PP PL zdecydowało się ze względu na konieczność przeprowadzenia dużych inwestycji. Jednak przestrzega, że transakcja nie będzie sfinalizowana szybko. Do ustalenia pozostało m.in. to, czy inwestor będzie branżowy, czy finansowy.

Znajomi szefa PP PL twierdzą, że Michał Marzec ma wiele pasji. On sam nie ukrywa, że miłością jego życia jest siatkówka. W przeszłości w drużynie Politechniki Łódzkiej rozegrał setki meczów, także o najwyższą, pierwszoligową stawkę. Z czynnego uprawiania sportu pozostała mu do dziś dbałość o kondycję fizyczną. Receptą - jak mówi - jest zamiana siatkówki na narty biegowe zimą oraz rower latem.

- Obok sportu pasjonuje mnie muzyka - dodaje Michał Marzec. Preferuje muzykę chóralną i filmową. Przed laty zaczytywał się w książkach science fiction. Do dziś nie może zapomnieć Agorze, że w dziełach zebranych Stanisława Lema wydawnictwo zapomniało o pierwszej opublikowanej przez tego autora książce, czyli o "Astronautach". Teraz w nawale pracy na beletrystykę nie ma już czasu.

Michał Marzec w branży lotniczej wylądował przez przypadek. Piętnaście lat temu ówczesny prezydent Łodzi Marek Czekalski zaproponował mu posadę prezesa tamtejszego lotniska, którego nie było, a które on miał dopiero stworzyć. Sam wynajął pomieszczenia na biuro, dopiero kilka dni później pojawiły się sekretarka i pierwsze telefony.

Jednak Michał Marzec uważa, że o wejściu do branży lotniczej zadecydowało przeznaczenie. Jego ojciec w czasie wojny był pilotem nawigatorem w polskiej armii Berlinga na Wschodzie.

Michał Marzec w Warszawie pojawił się trzy lata temu, żeby otworzyć nowy terminal. Od początku uważany był za spadochroniarza, człowieka wtedy świeżo upieczonego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Obaj są łodzianami. O ich znajomości jeszcze z czasów studenckich krążą legendy. Marzec twierdzi, że nie są prawdziwe. - Niestety nie studiowałem z ministrem - mówi. Minister to prawnik, a Marzec to inżynier mechanik z Politechniki Łódzkiej.

Dyrektor PP PL stroni od porównań Łodzi z Warszawą. Mówi tylko, że porty w Łodzi i Warszawie to dwa zupełnie różne światy. W Łodzi tworzył wszystko od podstaw, a w Warszawie koncentruje się na rozwoju firmy, która ma już jednak solidne podstawy i ogromny międzynarodowy potencjał.

Uchyla się również od jednoznacznej odpowiedzi, które miasto jest mu bliższe. Częściowo dlatego, że w jego przypadku odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Dorosła córka mieszka już od trzech lat w Warszawie, a jego syn życie dzieli między Łódź a Berlin, gdzie pracuje.

Wie za to na pewno, w jaki sposób spędzi kolejne wakacje. Jako zapalony żeglarz zaplanował już rejs na Sardynię. Ale na pewno znajdzie czas na żeglowanie po Mazurach.

@RY1@i02/2011/026/i02.2011.026.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Michał Dyjuk/Reporter

Michał Marzec zaczynał swoją karierę w branży lotniczej piętnaście lat temu w Łodzi

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.