Skutki i smutki
Choć Mark Watson stworzył rzecz wciągającą, momentami popada, niestety, w tani banał
Gdyby nie bolesne wspomnienia, jakie Xavier przywiózł z Australii, pewien nastolatek nie zostałby poturbowany przez licealnych kolegów. Traf chce, że matka zaatakowanego chłopca jest recenzentką kulinarną, a wiadomość o zajściu wytrąca ją z równowagi na tyle, że w przypływie agresji oddaje do druku niepochlebną recenzję jednej z knajp. To z kolei budzi frustrację właściciela lokalu, który wyładowuje złość na młodocianym kelnerze. Chłopak nie ze swojej winy traci pracę, a potrzebując pieniędzy, okrada z telefonu przypadkiem napotkanego agenta nieruchomości. Ten, zmuszony posługiwać się aparatem zastępczym, wysyła przez pomyłkę SMS-a do nieodpowiedniej osoby. Kto wie, czy gdyby nie ta niefortunna wiadomość, pewna psychoterapeutka zdecydowałaby się odejść z zawodu... I pomyśleć, że na początku tego łańcucha dramatycznych zdarzeń stoi Xavier - samotny prezenter radiowy i główny bohater książki, przekonany, że wszystkie sprawy należy pozostawić ich własnemu biegowi.
Czytając "Jedenaście", trudno się domyślić, że autorem książki jest satyryk i wzięty komik, dla którego rozśmieszanie publiczności to chleb powszedni. Powieść Marka Watsona daje niewiele powodów do śmiechu - pytanie tylko, czy ta śmiertelna powaga wyszła jej na dobre. Bo choć Brytyjczyk stworzył rzecz wciągającą, momentami popada w tani banał, rozbijając się o truizmy i oczywistości. Całość byłaby bardziej lekkostrawna, gdyby okrasić ją szczyptą ironicznego dystansu. Bez niego "Jedenaście" jest tylko jedną z wielu utrzymanych w podobnym duchu opowiastek o dżungli wielkiego miasta i pokaleczonych bohaterach próbujących w niej przetrwać. Na podobnym zamyśle opierały się choćby wydana w ubiegłym roku powieść "Taki piękny dzień" Melanii Mazzucco czy scenariusz filmu "Zero" Pawła Borowskiego.
Wszystko to sprowadza się do dość oklepanego pytania o rolę przypadku w ludzkim życiu. Na ile jesteśmy kowalami własnego losu, na ile zaś naszym życiem kierują inni, uruchamiając niezależny od nas, choć determinujący nasze życie ciąg zdarzeń? Pytanie w istocie fascynujące, ale sęk w tym, że książka Watsona w najmniejszym stopniu nie przybliża nas do żadnej konstatacji. To raczej historia o samotności w wielkim mieście, o kruchości relacji, rozpaczliwej potrzebie bliskości. Na korzyść "Jedenastu" przemawia sprawność, z jaką autor kreśli fabułę i postaci. Świat wykreowany na kartach powieści wydaje się autentyczny. A z bohaterami łatwo nawiązać więź.
@RY1@i02/2011/019/i02.2011.019.196.036b.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/019/i02.2011.019.196.036b.002.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu