Facet z twarzą jak brama
Pete Postlethwaite, wybitny brytyjski aktor, zmarł w niedzielę. To dzięki jego rolom zapamiętamy "Odległe głosy, martwe natury" oraz "W imię ojca"
Najlepszy aktor świata. Tak mówił o nim Steven Spielberg po zakończeniu zdjęć do drugiej części "Parku jurajskiego". Postlethwaite komentował: "Myślę, że Spielberg powiedział raczej: "Pete myśli, że jest najlepszym aktorem świata"".
Trudno było wyobrazić go sobie młodym, nawet zanim się zestarzał. Prawdopodobnie przez surową, poważną twarz, pełną bólu, który w sekundę potrafił zastąpić śmiechem. Krytycy, reżyserzy, znajomi aktorzy mówili o tej twarzy, że jest to "pieprzona kamienna brama" albo "plik kluczy". Mimo charakterystycznej urody nie pozwolił się zaszufladkować. Przekonywał jako niewinnie skazany na więzienie bohater "W imię ojca", złowieszczy adwokat Kobayashi w "Podejrzanych" i brutalny ojciec w "Odległych głosach, martwych naturach". Tę ostatnią rolę, choć przyniosła mu uznanie krytyki, wspominał z niechęcią. "Nienawidziłem siebie w tej postaci" zwierzał się w wywiadach.
Nagrody omijały go przez całe życie. Był trzykrotnie nominowany do BAFTA - wyłącznie za produkcje telewizyjne - ale statuetki nigdy nie zdobył. Amerykańska Akademia Filmowa zauważyła go tylko raz, nominując za rolę w filmie "W imię ojca". Dlaczego przegrał wówczas z Tommym Lee Jonesem, który dostał Oscara za "Ściganego", do dziś pozostaje tajemnicą akademików.
Za to miał szczęście do współpracy z wybitnymi reżyserami. Debiutował epizodem u Ridleya Scotta ("Pojedynek"), pracował z Agnieszką Holland ("Zabić księdza"), Davidem Fincherem ("Obcy 3"), Fernandem Meirellesem ("Wierny ogrodnik") i Christopherem Nolanem ("Incepcja").
Grał zarówno w niezależnych produkcjach brytyjskich, jak i wielkich hollywoodzkich hitach. Nie był wybredny przy doborze ról. Nie zawsze wybierał szczęśliwie - wystarczy wspomnieć "Starcie tytanów" czy choćby sequel "Parku jurajskiego". Ale nawet do pracy w złych filmach przygotowywał się starannie - w "Romeo i Julii" Baza Luhrmanna był jedynym aktorem, który swoje kwestie wygłaszał, rozkładając akcenty dokładnie tak, jak chciał Szekspir - zgodnie z melodią pentametru jambicznego.
Studiował aktorstwo w Old Vic Theatre School w Bristolu. Karierę sceniczną zaczynał w Teatrze Everyman w Liverpoolu, gdzie grali też Bill Nighy, Julie Walters, Jonathan Pryce. Przez kilka lat był członkiem Royal Shakespeare Company. Za jedną ze swoich najważniejszych ról uznawał Króla Leara w Everyman Theatre. "Jest zły, szalony, smutny. A o to chodzi w aktorstwie" twierdził.
Inspirował nie tylko reżyserów i aktorów, lecz także pisarzy. Wystąpił w dwóch filmach o Richardzie Sharpie, angielskim żołnierzu z czasów wojen napoleońskich, grając sierżanta Obediaha Hakeswilla, przeciwnika głównego bohatera. Po ich obejrzeniu autor literackiego pierwowzoru Bernard Cornwell wprowadził do kolejnych części powieści o Sharpie postać Hakeswilla wzorowaną właśnie na występie Postlethwaite’a.
Unikał świateł reflektorów, nie przeprowadził się do Hollywood, nie był postacią z czołówek brukowców. Angażował się w akcje społeczne. Występował w dokumentach poświęconych problemom ekologii takich jak "Wiek głupoty". Brał udział wkampanii Make Poverty History, mającej na celu uświadomienie narastającego problemu biedy i wykluczenia na świecie.
Mieszkał z żoną i dwójką dzieci w hrabstwie Shropshire, w domu z bateriami słonecznymi na dachu. Chorował na raka. Zmarł kilka tygodni przed swoimi 65. urodzinami.
@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.196.027a.001.jpg@RY2@
Pete Postlethwaite
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu