Elegancki i gadatliwy jak Włoch
Włosi świetnie się ubierają i widać, że przywiązują do tej kwestii wielką wagę. Jeśli zależy nam na dobrych relacjach, warto się wpisać w ich estetykę
O Włochach mówimy: głośni, rozrywkowi, leniwi, ale w świetnie skrojonych garniturach. Czy te stereotypy choć trochę odpowiadają rzeczywistości?
Niektóre odpowiadają, ale od razu sprostuję ten najbardziej powszechny. Pokutująca opinia o Włochach jako nierobach, którzy śpią do południa, potem piją kawę, w pracy kolejną, a następnie wracają do domu, jest z gruntu nieprawdziwa, przynajmniej w odniesieniu do prawników, z którymi miałam okazję współpracować. Rzeczywiście zaczynają dzień od kawy, a cały plan dnia mają opóźniony w stosunku do naszego o jakieś dwie godziny, więc np. dzwonienie do nich do biura o godz. 9 rano nie ma sensu, ale jak już się zjawią w kancelarii, ciężko pracują do wieczora.
Który stereotyp jest zatem prawdziwy?
Rzeczywiście świetnie się ubierają i widać, że przywiązują do tej kwestii wielką wagę. Mają nawet takie określenie "bella figura", które opisuje osobę dobrze wyglądającą, elegancką. Potrafią zwrócić uwagę i skomplementować u kogoś dobrze dobrane dodatki, oryginalną biżuterię, piękny materiał. Włoski prawnik zawsze ma wypastowane buty, odpowiedni krawat. Pamiętam taką sytuację: ciasna winda gmachu sądu w Mediolanie, 35 stopni Celsjusza, bo to lato, a mecenas, który mi towarzyszy, ma na sobie koszulę z długim rękawem, krawat i nienagannie skrojony garnitur; pytam: "Jak pan wytrzymuje w takim upale?", a on na to: "Muszę, jestem adwokatem". Jeśli zatem zależy nam na dobrych relacjach z Włochami, warto się w pewnym zakresie dostosować do ich estetyki. Brudne buty z pewnością zrobią złe wrażenie.
A co zrobi dobre?
Znajomość włoskiego. Gdy Włosi słyszą, że ktoś posługuje się ich ojczystym językiem, są wniebowzięci.
Nawet gdy u rozmówcy kuleje gramatyka? Pytam, bo np. Francuzi wolą sami męczyć się po angielsku, który znają słabo, niż słuchać, jak ktoś kaleczy ich ojczystą mowę.
Nie, Włochów można kupić nawet kilkoma turystycznymi zwrotami, a gdy już ktoś mówi płynnie, są szczerze ujęci. Mają świadomość, że ich język nie jest bardzo popularny i stosunkowo niewiele osób się go uczy. Zresztą muszę dodać, że sami Włosi często mają kłopot z własną gramatyką, nie są poliglotami i człowiek, który zna kilka języków obcych, bardzo im imponuje. Mnie udało się kilka razy zrobić duże wrażenie, używając we włoskim jakiegoś wielosylabowego wyrazu z greki, której zupełnie nie znam, ale bazując na słowie, które istnieje w języku polskim. Nie znając języków obcych, Włosi często nie zdają sobie sprawy, jak wiele w nich, a już szczególnie w mowie prawniczej, wyrażeń zapożyczonych z języków klasycznych.
O czym można swobodnie porozmawiać z Włochem, nim przejdzie się do tematów czysto biznesowych czy prawnych?
Takim bezpiecznym tematem jest od lat Silvio Berlusconi, samochody i piłka nożna, oczywiście najlepiej włoska. Choć możemy też spotkać Włocha, który będzie się wręcz obnosił z tym, że akurat on piłką się nie interesuje. Ale to mało prawdopodobne. Generalnie Włosi są ludźmi bardzo otwartymi, ciekawymi innych, chętnie nawiązującymi kontakt.
Od razu przechodzą na ty, jak Amerykanie?
A to różnie, zależy na kogo trafimy. Radzę też, by kobieta, która chce utrzymać odpowiedni dystans, została przy "pani" - "pan", nawet jeśli propozycja mówienia sobie po imieniu ze strony Włocha padnie.
Rozumiem, że stereotyp Włocha - prawdziwego macho z Południa też w jakimś stopniu odpowiada prawdzie?
W dużym. Oni uwodzenie, czarowanie kobiet mają we krwi. Dysponują całą paletą sposobów, w jakie emablują panie: są szarmanccy, prawią komplementy, ślą uśmiechy. Potrafią poklepać po plecach, przytulić, dotknąć. I zupełnie nie przeszkadza im, że obiektem tych zabiegów jest osoba, z którą mają pracować. Najpierw widzą kobietę, a dopiero później partnera biznesowego. Warto od razu dać wyraźny sygnał, że się nie jest zainteresowaną ich zalotami - to ułatwi dalszą współpracę.
Włoszki stykają się z tym na co dzień, więc myślę, że Polak, który podczas spotkań będzie traktował je z profesjonalnym dystansem, może zapunktować.
Czy większość włoskich prawników to mężczyźni?
Nie znam statystyk, być może po prostu ja częściej na nich trafiałam. Generalnie jednak odnoszę wrażenie, że kobietom jest tam trudniej, gdy one muszą zrobić dwa kroki, mężczyźnie wystarczy jeden. To się zmienia, ale tradycja wciąż jest silna. Widać to choćby w sposobie odnoszenia się do przedstawicieli danej płci - do mężczyzny Włoch powie doktorze, inżynierze, mecenasie, a do kobiety mającej takie samo wykształcenie zwróci raczej po imieniu. Z tym "doktorem" to zresztą zabawna sprawa, bo najczęściej chodzi o zwykłego magistra. Włosi uwielbiają tytulaturę, nawet ojciec do syna czasem potrafi się tak zwracać.
Mają jeszcze jakąś charakterystyczną cechę?
Wszyscy, niezależnie od pełnionej funkcji, są potwornymi gadułami. Po prostu uwielbiają dźwięk własnego głosu. Mam takiego znajomego prawnika z Rzymu, który mówi jedną rzecz, potem ją powtarza innymi słowami, parafrazuje, a następnie się upewnia, czy ja wszystko dobrze zrozumiałam.
Podczas negocjacji trzeba uważać, by nie zostać zagadanym, i warto się upewnić, że pod koniec dnia obie strony zrozumiały to samo, bo w tym całym potoku słów może się gdzieś zagubić myśl przewodnia. W razie potrzeby podczas negocjacji można przejść na angielski, wówczas nasz włoski partner siłą rzeczy ma mniejszy zasób słów i czuje się mniej pewnie.
Chińscy prawnicy też lubują się w wielogodzinnych rozmowach, poza tym dla nich ustna umowa ma ponoć zdecydowanie większą wartość niż pisemna.
Ja w przypadku Włochów nie poprzestałabym na ustnych ustaleniach, nawet jeśli wynegocjowaliśmy coś podczas kolacji, lepiej następnego dnia wysłać e-mail z podsumowaniem spotkania i prośbą o potwierdzenie.
Gdy gościmy Włochów w Polsce, do jakiej restauracji ich zabrać?
Oni są ogromnymi konserwatystami, jeśli chodzi o kuchnię i najlepiej karmić ich włoskim jedzeniem. Ale jednocześnie są wybredni, więc z dwojga złego lepiej zaserwować im dobre polskie dania, niż podróbkę pizzy czy pasty. Postawiłabym na np. dziczyznę czy grzyby, a nie na kapuśniak.
Większość prawników, którzy w pracy zawodowej stykają się z przedstawicielami innych kultur, przestrzegała przed opowiadaniem żartów genderowych jako niepoprawnych politycznie. Domyślam się, że Włochom, dość swobodnym w kwestii kontaktów męsko-damskich, popularne u nas dowcipy o blondynce mogą przypaść do gustu?
Raczej ich nie zrozumieją. U nas "blondynka" popełnia zabawne omyłki, dla Włocha jest po prostu piękna... Dlaczego zatem miałby się śmiać z obiektu swoich westchnień?
@RY1@i02/2013/122/i02.2013.122.07000080a.802.jpg@RY2@
Aleksandra Oziemska adwokat z kancelarii White & Case
Rozmawiała Ewa Szadkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu