Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Między dobrem a złem

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zrealizowany przez stację HBO "Detektyw" to jeden z najlepszych seriali w historii. Teraz powraca z drugim sezonem, choć z inną obsadą i zupełnie inną historią

O niesamowitym sukcesie serialu "Detektyw" najlepiej chyba świadczy to, że choć w 2014 roku Matthew McConaughey otrzymał Oscara za rolę pierwszoplanową w filmie "Witaj w klubie", rok ten zapamiętany zostanie głównie dzięki jego kreacji w małoekranowej produkcji HBO. Wcielił się w niej w funkcjonariusza Rusta Cohla, z miejsca podbijając serialową widownię. Zbierał tak fenomenalne oceny, że rolą w drugim sezonie serialu żywo interesował się choćby Brad Pitt, przez wiele miesięcy zaś trwała prawdziwa loteria nazwisk.

W "Detektywie" McConaugheyowi partnerował Woody Harrelson, z którym to wspólnie pracowali nad sprawą serii dziwnych morderstw - ofiary wyglądały, jakby ktoś odprawiał na nich jakieś obrzędy. Historia rozgrywała się na dwóch planach: przeszłym i teraźniejszym, co tylko nadawało całości smaczku i podgrzewało atmosferę, bo znaliśmy początek, pokazano nam konsekwencje, ale nimb tajemnicy skrywał wszystko między nimi. To właśnie ciekawa, oryginalna konstrukcja fabuły była jedną z głównych zalet tej produkcji.

Bynajmniej jednak niejedyną. Widzów uwiódł przede wszystkim McConaughey i jego Rust Cohl, zmęczony życiem dziwak, wygłaszający przemowy o nicości i o tym, że wszyscy powinniśmy umrzeć. To właśnie wybitne aktorstwo, także Harrelsona, który świetnie uzupełniał się z McConaugheyem, wyniosło ten serial na niebotycznie wysoki poziom. Choć prawda jest taka, że zagrało wszystko, od scenariusza przez scenografię, muzykę aż po cały drugi i trzeci plan. Widzowie dostali jeden z najlepszych seriali w historii, który teraz powraca z drugim sezonem i z niebotycznie wysoko zawieszoną poprzeczką.

Choć sytuacja jest dziwna, bo tak naprawdę nie wiemy, czego się spodziewać. Na pewno nie McConaugheya, Harrelsona czy kogokolwiek z obsady pierwszej serii, bo oni nie powrócą. Akcja przeniesie się z Luizjany do Kalifornii, będzie opisywać zupełnie nową sprawę, a na ekranie zobaczymy Colina Farrella (skorumpowany policjant), Vincea Vaughna (gangster), Rachel McAdams (pani szeryf) i Taylora Kitscha (weteran, obecnie funkcjonariusz drogówki). Wspólnym mianownikiem obu sezonów są wyłącznie twórca i scenarzysta serialu Nic Pizzolatto, a także fakt, że śledztwo z drugiej serii również będzie miało wątki okultystyczne.

"Detektyw" to serial antologia, gdzie każdy sezon to zamknięta fabuła, a całość łączy tylko osoba twórcy i - jak można wnioskować z zapowiedzi drugiej serii - ton opisywanych historii. Wiemy, że będzie mrocznie, brutalnie, że bohaterowie nie będą jasno podzieleni na tych dobrych i tych złych. I że zacznie się od znalezienia na autostradzie przez funkcjonariusza Woodrugha (Kitsch) ciała mężczyzny z wypalonymi oczami, wyciętymi genitaliami i wyrysowanymi na klatce piersiowej satanistycznymi symbolami.

Dostaniemy więc tak naprawdę zupełnie nowy serial. Odważny ruch, biorąc pod uwagę popularność pierwszego sezonu.

@RY1@i02/2015/117/i02.2015.117.196000100.804.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/117/i02.2015.117.196000100.805.jpg@RY2@

@RY1@i02/2015/117/i02.2015.117.196000100.806.jpg@RY2@

HBO (3)

W drugim sezonie "Detektywa" występują m.in. Vince Vaughn, Rachel McAdams i Colin Farrell

Marcin Zwierzchowski

 NaEkranie.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.