Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ostatnia księżniczka

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

POŻEGNANIE

Dla większości widzów na zawsze pozostanie Leią z "Gwiezdnych wojen". Zresztą dziś - gdy gwiezdna saga znów bije rekordy popularności - trudno w wyobraźni oddzielić Carrie Fisher od jej najsłynniejszej roli. Aktorka zdążyła zakończyć zdjęcia do ósmej części cyklu, wiadomo, że jej przedwczesna śmierć wymusi zmiany w scenariuszu kolejnego epizodu.

Sama Fisher rolę, która przyniosła jej galaktyczną sławę, traktowała z dystansem. Wiele jej zawdzięczała, równie dużo przyszło jej za nią zapłacić. Grywała u Woodyego Allena ("Hannah i jej siostry"), Nory Ephron ("Kiedy Harry poznał Sally") i Sidneya Lumeta ("Garbo mówi"), lecz nigdy nie doczekała się głównej roli na miarę swoich możliwości, jakby reżyserzy bali się ciążącego nad nią wizerunku Lei. Na początku lat 90. Fisher przerwała filmową karierę, ale nie zniknęła z Hollywood: pracowała jako script doctor poprawiająca scenariusze i dialogi, publikowała powieści. Na ekrany kin wróciła na przełomie wieków, ale przyjmowała zazwyczaj małe role, bawiąc się swoim ekranowym wizerunkiem. Kilka razy zagrała samą siebie, m.in. w serialu "Seks w wielkim mieście" oraz wyreżyserowanej przez Davida Cronenberga satyrze na Hollywood "Mapy gwiazd".

Przez sporą część dorosłego życia zmagała się z alkoholizmem, uzależnieniem od narkotyków, a przede wszystkim chorobą dwubiegunową. Na podstawie własnych doświadczeń napisała znakomite "Pocztówki znad krawędzi", które doczekały się udanej ekranizacji. O wszystkim opowiadała ze szczerością, zaangażowaniem, lecz także olbrzymią dawką czarnego humoru i satyry. "Jestem produktem hollywoodzkiej endogamii. Gdy dwoje celebrytów się spotyka (jej rodzicami byli aktorka Debbie Reynolds, która zmarła dzień po śmierci córki, i piosenkarz Eddie Fisher - red.), efektem jest coś takiego jak ja", mówiła w przenikliwym i ostrym jak brzytwa scenicznym monologu "Wishful Drinking".

Carrie Fisher zmarła 27 grudnia na skutek powikłań po zatrzymaniu akcji serca. Miała 60 lat. Na wieść o jej śmierci Steven Spielberg powiedział: "Ona nie potrzebowała Mocy. Sama była mocą - natury, lojalności i przyjaźni".

@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.19600080c.801.jpg@RY2@

fot. Everett/East News

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.