Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W WOLNEJ CHWILI

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Pięć lat trzeba było czekać na nowy album francuskiego duetu Justice. "Woman" jest trzecim krążkiem Gasparda Augé i Xaviera de Rosnay, godnym swoich ciekawych poprzedników. Ich taneczną elektronikę od początku nazywano operowym disco i ten rozmach towarzyszy im do dziś. Piosenki Justice to nie jest prosta, dyskotekowa zabawa dwoma energicznymi bitami. Numery Francuzów, rozbudowane, często nawiązują do tanecznych kawałków sprzed kilku dekad. Słychać tu soul, electropop, funky. Do tego ostatniego stylu genialnie nawiązuje "Alakazam!". Rytmiczna kompozycja brzmi jak miks dźwięków Daft Punk i Yello. Piękny, kosmiczny, a jednocześnie retro funky (za sprawą gitar a la Nile Rodgers) anturaż ma "Safe and Sound". Gościnnie na płycie wystąpili m.in. wokaliści Morgan Phalen (z zespołu Diamond Nights), Johnny Blake z brytyjskiej grupy Zoot Woman oraz London Contemporary Orchestra i chór. "Woman" wciąga i buja mocniej z każdym odsłuchaniem. Oby Gaspard i Xavier przyjechali do Polski zagrać ją na żywo.

@RY1@i02/2016/223/i02.2016.223.196000800.801.jpg@RY2@

Trzeci studyjny krążek Sorry Boys i kolejna mieszanka muzyczna trudna do sklasyfikowania. Grają coś na pograniczu rocka, ambitnego popu, elektroniki, a od jakiegoś czasu folku. Ich "Vulcano" z 2013 r. jest do dziś jedną z moich ulubionych polskich płyt. "Roma" wymaga większego skupienia i kilku podejść. Nie od razu kupiłem wszystkie kompozycje, ale album zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem. Doskonała produkcja Marka Dziedzica, ciekawi goście: przede wszystkim pieśniarka kurpiowska Apolonia Nowak, a do tego m.in. Atom String Quartet czy chór Soul Connection Gospel Group dodają płycie doskonałego kolorytu. We "Wracam" powala głos Apolonii, w "Mieście Chopina" pięknie spotykają się fortepian i smyczki z gitarami, "Apollo" zapewne chętnie "pożyczyłaby" od Sorry Boys Florence Welch, a "Water" mogłaby pozazdrościć im Kate Bush. Całość wypełniona niepodrabialnym, przestrzennym polsko-angielskim wokalem Beli Komoszyńskiej. Doskonały album. Koniecznie złapcie Sorry Boys na koncertach, są na nich niesamowici.

@RY1@i02/2016/223/i02.2016.223.196000800.802.jpg@RY2@

"Na początku był chaos" - mówi o swojej nowej płycie Wojtek Mazolewski. Lider Pink Freud sam sobie ten chaos zgotował, zapraszając kilkunastu artystów z różnym dorobkiem i z różnych muzycznych rejonów. John Porter, Wojtek Waglewski, Jan Borysewicz i Janusz Panasewicz, Natalia Przybysz, Ania Rusowicz, Vienio, Misia Furtak, Justyna Święs, Piotr Zioła, do tego członkowie Wojtek Mazolewski Quintet. Fenomenalnie retro brzmi Przybysz w "Angel of the Morcing / Bangkok" nawiązującym do klasyka wykonywanego przed laty przez chociażby Ninę Simone. Z Waglewskim Mazolewski reinterpretuje numer Major Lazer, a z Vienio Rage Against The Machine. Odświeża także "Vademecum skauta" Lady Pank. Wiele tych numerów Mazolewski grał już wcześniej na żywo, kilka znalazło się na jego płycie "Polka", bez wokaliz. Tutaj jazzowe wersje kilku klasyków z wokalami niespecjalnie do mnie przemawiają, ale za to czysty jazz Mazolewskiego i jego muzyków, bez wariacji z zaproszonymi gośćmi, jest już bardzo interesujący. Doskonałe jest niepokojące, trochę yassowe, finałowe "Black M". Szkoda, że na "Chaosie pełnym idei" nie ma więcej takich dań.

@RY1@i02/2016/223/i02.2016.223.196000800.803.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.