Magiczny Lublin
POWIEŚĆ
W powieściowym debiucie "Kocham Cię, Lilith" Radek Rak zachwycał niespodziewaną dojrzałością warsztatową, czuciem języka, świetnym prowadzeniem fabuły, grą z czytelnikiem poprzez lawirowanie między rzeczywistością a złudzeniem i szaleństwem. To wszystko powraca w "Pustym niebie", choć fabularnie Rak odchodzi daleko od przesyconej erotyzmem opowieści o poszukiwaniu miłości, tym razem opisując fantastyczne przygody niezbyt rozgarniętego Tołpiego, który wyłowił z Bugu Księżyc i go stłukł, co zmusiło go do wyprawy do Lublina i odszukania rabina Hespera, który księżyce potrafi wytapiać.
Cóż to zaś jest za Lublin - pod prawdziwymi uliczkami biegną sieci zamieszkałych przez demoniczne stwory kanałów, gdzieś na obrzeżach kwitnie ogród Madame (wyraźnie wzorowanej na Białej Czarownicy z Narnii), w katedrach pod sufitem wiszą wypchane anioły, a komunistów powstrzymuje duch ojca Ruszela. Tołpi raz trafia do zakładu dla niegrzecznych chłopców, potem poluje na anioły, łapie sny, a wszędzie towarzyszy mu mieszkający w wierzbie diabeł Zapaliczka. Jest w tym pewne szaleństwo, ale jest i urok, bo Lublin staje się niczym Londyn z powieści Gaimana - oto miasto niezwykłe, z wieloma warstwami i sekretami, przy tym na wskroś polskie, wyrastające na naszej historii i naszej mitologii.
I choć druga powieść Raka jest zdecydowanie bardziej przygodowa niż "Kocham Cię, Lilith", autor znowu błyszczy zwłaszcza w scenach erotycznych, które pisze z ogromnym kunsztem, potrafi jednak poruszyć (choć z pozoru baśniowa, ta opowieść jest naprawdę bardzo gorzka), i rozbawić - świetne są tu postacie, jeszcze lepsze dialogi.
Niezwykła to mieszanka, gdy pełna akcji i cudaczności fabuła opowiadana jest językiem dojrzałym, a humor i niekiedy absurdalne wydarzenia (polowanie na spadające pod Lublinem anioły) mieszają się ze wzruszającymi opowieściami o ludzkich dramatach. "Puste niebo" ma więc fantastyczną warstwę rozrywkową, ale jednocześnie nie jest to historia płytka, bo dotyka pewnych uniwersalnych prawd dotyczących człowieka. Mało jest u nas takiej literatury, książki są albo bardzo rozrywkowe, albo ponuro-poważne, tym bardziej więc trzeba się cieszyć, że Rak odnalazł się gdzieś pośrodku.
@RY1@i02/2016/210/i02.2016.210.19600030c.801.jpg@RY2@
Marcin Zwierzchowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu