Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wolnej chwili

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

To hip-hop, jakiego w Polsce jeszcze nie słyszałem. Tworzą go Jarosław "Bisz" Jaruszewski, raper składu B.O.K, autor doskonałego albumu "Wilk Chodnikowy" oraz Radek "Radex" Łukasiewicz z zespołu Pustki. Pierwszy odpowiada za teksty, drugi za muzykę. Ta łączy przeróżne style. Są podkłady electropopowe ("Dorośli"), jazzowe ("Nie mam głowy"), rockowe ("Potłacz!"). Miksy akustycznej gitary i rapu Bisza z żeńskim wokalem Julii Werde ("Nie obrażaj się"), a do tego wciągające muzyczne dziwolągi w stylu industrialno-hiphopowego "Niesława". Ważnym i dobrym ogniwem są teksty Bisza. Próbka z "Brudne buty": "Moje buty noszą ślady życia/ omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia/ są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia/ obiecywały wiele, czas pokazał - bez pokrycia". "Wilczy humor" to wyjątkowo solidna pozycja w dyskografii obu panów. Radex dał upust swoim przeróżnym fascynacjom muzycznym, a Bisz dołożył dobre, czasami z humorem, a czasami bardziej osobiste teksty. Brakuje mi tak nieoczywistego i świeżego podejścia do okołohiphopowego tematu.

@RY1@i02/2016/195/i02.2016.195.19600080a.801.jpg@RY2@

Kolejny ciekawy artefakt muzyczny od wytwórni specjalizującej się w przypominaniu wyjątkowych nagrań sprzed lat. Po orkiestrze Gustava Broma przyszedł czas na kolejnego Czecha, Martina Kratochvíla, i jego grupę Jazz Q. "Elegie" to zremasterowany materiał zespołu z połowy lat 70., magnum opus ich jazzrockowego stylu. Materiał z elementami bluesa, dźwiękami syntezatora Mooga i sekcją smyczkową zebrał doskonałe recenzje, także za żelazną kurtyną. Jak mówił sam Martin o tej instrumentalnej płycie: "Wszyscy wokół powtarzali, że jeśli zrezygnuję zupełnie z piosenek, przegram z kretesem. Okazało się jednak, że płyta poradziła sobie świetnie i przełamała swoiste tabu na rodzimym rynku muzycznym. Była na swój sposób przełomowa". To dwupłytowe wydanie zawiera oprócz niego jeszcze m.in. nagrania z recitalu Jazz Q na Praskich Dniach Jazzowych 1975 r. oraz tematy muzyczne z dramatu "Hřiště". Szczególnie ciekawe są kompozycje filmowe, w różnych odcieniach jazzu, funky czy bluesa, czasami oparte na gitarze akustycznej, czasami klawiszach, innym razem trąbce. Wydawnictwu towarzyszy obszerna książeczka z historią zespołu i zdjęciami.

@RY1@i02/2016/195/i02.2016.195.19600080a.802.jpg@RY2@

Od początku istnienia, czyli niemal od 10 lat, w muzyce londyńskiego tria White Lies słychać echa lat 80., dokonań grup pokroju Tears For Fears, Joy Division czy New Order. Na najnowszej, czwartej płycie "Friends" grupa ponownie eksploruje tematy popularne w dekadzie kaset magnetofonowych. Zresztą wydali ją też w formacie kasetowym. Tym razem jednak nieco oddalili się od postpunkowych rejonów, w które momentami znakomicie skręcali na poprzednich płytach, na rzecz tanecznego grania. Klawiszowo-gitarowe kompozycje w większości nadają się na parkiet. Single "Take It out on Me" i "Morning in LA" to energetyczne, rytmiczne granie okraszone charakterystycznym wokalem Harryego McVeigha, które nie gryzłyby się w imprezowej setliście z nagraniami chociażby A-ha. Może nie ma tu hitu na miarę "Bigger than Us", ale "Friends" to bardzo przyzwoita, nienadęta, pełna chwytliwych melodii opowieść o przyjaźni. Na żywo będzie można jej posłuchać podczas koncertów White Lies w Gdańsku (Stary Maneż, 2.11) i Warszawie (Progresja, 3.11).

@RY1@i02/2016/195/i02.2016.195.19600080a.803.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.