Czasy Trane’a i Birda
JAZZ Ukazały się właśnie wyjątkowe zestawy muzyczne mistrzów bebopu Charliego Parkera i freejazzu Johna Coltrane’a
Kiedy miałem jakieś piętnaście, szesnaście lat, widziałem na żywo grającego Charliego Parkera i od razu mnie zafascynował. W jego grze było coś wyjątkowego, był pewny i onieśmielający. Miał magnetyzm niczym Clark Gable albo Gary Cooper" - tak odpowiedział w jednym z wywiadów Clint Eastwood na pytanie, dlaczego postanowił w 1988 roku sfilmować biografię Charliego "Birda" Parkera (fenomenalnie zagranego przez Foresta Whitakera). Obok Theoloniusa Monka, Milesa Davisa czy Johna Coltrane’a, jednego z największych innowatorów jazzu w historii. Właśnie ukazały się dwa wyjątkowe wydawnictwa pokazujące geniusz dwóch z nich, saksofonistów Charliego Parkera oraz Johna Coltrane’a.
"Unheard Bird: The Unissued Takes" to dwupłytowy zestaw wcześniej niepublikowanych kompozycji Charliego Parkera, odnalezionych przez jego producenta Normana Granza, współpracownika największych jazzmanów, wielkiego impresario nazywanego Mr Jazz. To wyjątkowe zrzuty z różnych sesji Parkera z przełomu lat 40. i 50., kiedy był u szczytu sławy. Muzycznie zadziwiał, ale fizycznie szedł w coraz bardziej przerażającą stronę. Piętno odcisnęło na nim ciężkie dzieciństwo. Już jako dzieciak sam zarabiał na swoje utrzymanie. Dorastając w świecie dyskryminacji rasowej, doświadczał poniżeń, nikt go specjalnie nie wychowywał. Jako nastolatek zaczął brać narkotyki, pił, potem doszły do tego leki. Nie przeszkodziło to w rozwoju jego geniuszu. Znamienne są słowa jego przyjaciela, także świetnego jazzmana Gigiego Gryce’a: "Parker to urodzony geniusz, sądzę, że gdyby został blacharzem, dokonałby równie wielkich rzeczy". Od początku grał inaczej niż inni i miał tego świadomość. "Nikt nie rozumiał mojej muzyki" - mówił. I dodawał: "Nie mogłem znieść stereotypowych harmonii stosowanych przez wszystkich. Myślałem, że musi istnieć coś innego". Pokazywał, że istnieje. Co prawda w latach 40. w jazzie eksperymentowało wielu, ale on był w stanie znaleźć własny styl, rozsławiając przy tym bebop, wraz ze swoim wieloletnim współpracownikiem i przyjacielem Dizzym Gillespie (Parker mawiał: "wszystko zawdzięczam Dizzy’emu"). Miał specyficzny wibrujący styl, który w dużej mierze wywodził się z bluesa, którego chłonął jako dziecko w Kansas City. Wpływ na jego grę na pewno też miało jego zamiłowanie do muzyki klasycznej, ponad fascynacje jazzmanami stawiał miłość do dzieł Brahmsa czy Schoenberga. Nie do końca zadowolony ze swojej gry wiecznie szukał własnego stylu i wmawiał innym, że to jest w jazzie najważniejsze. Tego uczył 18-letniego Milesa Davisa, angażując go do swojego zespołu. Własny styl prezentował w różnych składach, czego próbki mamy na "Unheard Bird: The Unissued Takes". Są tu kompozycje afrokubańskie nagrane z Machito and His Orchestra. Do tego bebop zarejestrowany przez jego septet i kwartet (z Buddym Richem na perkusji), nagrania z sekcją smyczkową, wreszcie kompozycje zagrane przez niewiarygodny skład: Parker, Gillespie, Monk, Russell i Rich. Oprócz samej muzyki można usłyszeć szum oryginalnych taśm i, co najciekawsze, fragmenty rozmów, a raczej pojedynczych zdań z samego studia, chociażby samego "Birda" przepraszającego za pomyłkę i proszącego o jeszcze jedną rejestrację odgrywanej właśnie kompozycji. Dla fanów Parkera to absolutna, niemal sześćdziesięcioczęściowa perełka.
Podobnym, choć mniej zaskakującym zestawem, będzie dla fanów Johna Coltrane’a "The Atlantic Years in Mono". Składają się na niego albumy nagrane przez Coltrane’a dla labelu Atlantic na przełomie lat 50. i 60. Do tego płyta z odrzutami z sesji. W wersji winylowej znalazła się również replika singla "My Favorite Things Part I & II" na siedmiocalowej płycie. Tak jak "Unheard Bird: The Unissued Takes", całość uzupełnia kilkudziesięciostronicowa książeczka. W nagraniach Coltrane’a zebranych na "The Atlantic Years in Mono" brali udział znakomici jazzmani, jak Eric Dolphy, Don Cherry czy McCoy Tyner. To był czas wielkich tryumfów Coltrane’a, wtedy (1959) zagrał przecież u boku Milesa Davisa na jednej z najważniejszych płyt w historii jazzu "Kind of Blue".
Coltrane, tak jak Parker, miał własny styl, który w części wywodził się z tradycji rhythm and bluesa. Interesowały go poszukiwania, jak "Bird" nie znosił tkwić w muzycznym miejscu. Grywał w klimatach arabskich, hinduskich, afrykańskich. Niezależnie od klimatu i sekcji grał, jak gdyby chciał swój saksofon rozerwać na strzępy. Mówiono o nim, że jedyne, czego możesz spodziewać się od jego gry, to niespodzianki. Ceniony krytyk i poeta LeRoi Jones, który w wieku 30 lat przyjął nazwisko Amiri Baraka, mówił o nim: "Dźwięki, które Trane grał w swoim solo, to było coś więcej niż następstwo dźwięków. Pędziły one tak szybko, że sprawiało to wrażenie, jakby pianista uderzał szybko jeden po drugim wiele różnych akordów". Tak jak "Bird" miał swój niepowtarzalny styl i tak jak on żył szybko i intensywnie, uzależniając się m.in. od narkotyków. Coltrane zmarł w wieku zaledwie 40 lat, Parker 34. Obaj doczekali za życia dużego uznania, ale grę "Birda" nie wszyscy akceptowali, czy może rozumieli. Słynny amerykański prezenter Al "Jazzbo" Collins powiedział: "Nie sądzę, żeby w całej historii jazzu jakiś muzyk cieszył się większym uznaniem i mniejszym zrozumieniem niż on". Na pewno "Unheard Bird: The Unissued Takes" pozwoli lepiej zrozumieć geniusz Parkera. Tak jak "The Atlantic Years in Mono" w przypadku Coltrane’a.
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600050a.801.jpg@RY2@
CHUCK STEWART/REDFERNS/BE&W
John Coltrane
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600050a.802.jpg@RY2@
THE GRANGER COLLECTION/FORUM
Charlie Parker
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600050a.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2016/136/i02.2016.136.19600050a.804.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu