Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Fatalna fortuna

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

SERIAL Kultowa "Seria niefortunnych zdarzeń" Lemony’ego Snicketa doczekała się wreszcie porządnej ekranizacji

Trójka rodzeństwa Baudelaire - Wioletka, Klaus i Słoneczko - traci rodziców w tragicznym pożarze. Opiekunem sierot zostaje niejaki Hrabia Olaf, rzekomo ich daleki krewny. Wkrótce okazuje się, że jego celem jest zdobycie fortuny, którą Baudelaireom pozostawili w spadku rodzice. Olaf zostaje co prawda zdemaskowany jako uzurpator i tyran, ale nie przeszkodzi mu to w podejmowaniu kolejnych prób zdobycia pieniędzy. A dla Baudelaireów oznacza to serię zaiste niefortunnych zdarzeń: zresztą już piosenka z czołówki zaleca, by odwrócić od ekranu wzrok, bowiem dziać się będą rzeczy straszne.

Losy ekranizacji książkowego cyklu Lemonyego Snicketa (pod tym pseudonimem ukrywa się amerykański pisarz Daniel Handler) same mogłyby się stać elementem knutych przez Hrabiego Olafa spisków. Półtora roku temu na YouTubie pojawił się tajemniczy zwiastun "Serii niefortunnych zdarzeń", świetnie zrealizowany, lecz - choć na końcu pojawiło się logo Netflix - podobno amatorski. Jakiś czas później serwis doniósł jednak, że pracuje nad realizacją serialu o niedolach Baudelaireów. Jego producentem i współreżyserem jest Barry Sonnenfeld, który już blisko 15 lat temu przymierzał się do ekranizacji "Serii...", ale pełnometrażowy film - Hrabiego Olafa zagrał w nim Jim Carrey - ostatecznie trafił w ręce innego twórcy. Efekt był wóczas mizerny: wybrane wątki z 13-tomowej sagi zostały upchnięte w dwugodzinnej produkcji. Zostali bohaterowie i dekoracje, zniknęły za to inteligencja, ironia i magia oryginału. Wersja telewizyjna na szczęście dość wiernie podąża tropem powieści. Akcja każdego z tomów została podzielona na dwa odcinki: pierwszy sezon liczy osiem epizodów (do recenzji zostały udostępnione pierwsze cztery), zatrzyma się więc po wydarzeniach z "Tartaku tortur".

Bogactwem detali, wizualną wyobraźnią, przewrotną scenografią serial przypomina najlepsze dokonania Tima Burtona. Scenariusz - współtworzony przez samego Handlera - ocalił bogactwo powieściowego języka, zaś niezliczone aluzje literackie i popkulturowe inteligentnie uzupełnia o aktualne żarty, choćby te wymierzone w widzów oglądających seriale w serwisach streamingowych. Nie brakuje tu chyba żadnego z elementów powieściowego cyklu: nawet posępnych dedykacji dla Beatrycze, otwierających każdą książkę. No i jest oczywiście sam Lemony Snicket: nie tylko jako wszechwiedzący narrator - co chwila ostrzegający, że to, co zobaczymy, nie nadaje się dla widzów o słabych nerwach - lecz także jako jeden z bohaterów opowieści. A Hrabia Olaf, świetnie zagrany przez Neila Patricka Harrisa, mimo błazeńskiej maski bywa niepokojący. Jest zabawny, groteskowy, ale trudno pozbyć się wrażenia, że ten komiksowo przerysowany czarny charakter za chwilę eksploduje prawdziwą wściekłością.

@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.196000100.801.jpg@RY2@

fot. Joe Lederer/Netflix

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.