Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Klątwa targowicy

23 marca 2023
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Bycie promoskiewskim politykiem w Polsce to ciężki kawałek chleba. Taka osoba zwykle kończy porzucona przez Rosję, a rodacy mają ją za wartego szubienicy zdrajcę

brytyjska-karykatura-z-1794-r-przedstawiajaca-caryce-katarzyne-ii-37749394.jpg
Brytyjska karykatura z 1794 r. przedstawiająca carycę Katarzynę II

Nawet przed najazdem Rosji na Ukrainę grono polskich polityków, którzy szukali bliższych relacji z Kremlem, było nieliczne. Niezależnie jak intensywnie Władimir Putin kreował się na obrońcę chrześcijaństwa i konserwatywnych wartości, to jego pozą zauroczeni byli nieliczni. Pamięć o ostatnich 300 latach, gdy Polska bywała ofiarą rosyjskiego, a następnie sowieckiego imperializmu, gwarantuje bowiem głęboką nieufność.

Dlatego stronnictwo moskiewskie, inaczej niż na Zachodzie, ma u nas rozmiary mikroskopijne. Zaś jego liderzy znajdują się na marginesie życia politycznego. To powinno czynić z nich nadzwyczaj szczęśliwych ludzi. Los oszczędza im tragedii, jakie spadały na stronników Petersburga i Moskwy w Polsce, ilekroć dostawali do ręki choćby namiastkę władzy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.