Wybory do PE. Ławki polskich partii politycznych są dramatycznie krótkie
Trzecia kampania wyborcza w ciągu pół roku nie była szczególnie merytoryczna. Debata przed wyborami europejskimi stała się konkursem na podgrzewanie żelaznych elektoratów. Nikt właściwie nie próbował przekonać nieprzekonanych, a działaniami profrekwencyjnymi zajmowały się tylko organizacje pozarządowe, i to też chyba głównie z obowiązku, gdyż ich kampanie były albo nudne, albo kompletnie kuriozalne – jak dwuminutowy filmik Akcji Demokracja, w którym bliżej niezidentyfikowani żołnierze gromadzą siłą ludzi w jakimś dole, następnie celują do nich z broni, ale uwięzieni sprytnie ratują się z tarapatów, podnosząc dłonie zaciśnięte na znalezionych w kieszeniach długopisach. Miało to dokładnie tyle sensu, co cała kampania przed wyborami do PE.