Zaciskanie pasa uderza w pacjentów
Szpitale zaostrzyły zasady przyjmowania chorych. To odpowiedź na problemy z uzyskaniem płatności za świadczenia udzielone w 2024 r., które nadszarpnęły ich płynność finansową. Ale też na ograniczenia kadrowe i infrastrukturalne
Na początku roku dyrektorzy szpitali w odpowiedzi na przeciągające się rozliczenia świadczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) za 2024 r. oraz powrót do stawek degresywnych zapowiedzieli, że będą przyjmować mniej pacjentów. Koniec I kw. tego roku jest dobrą okazją do sprawdzenia, czy zapowiedzi przekuli w czyn. Okazuje się, że są placówki, które realizują te zapowiedzi, i takie, które tego nie robią, ale głównie dlatego, że nie mogą. Tak wynika z sondy przeprowadzonej przez DGP niemal w 50 szpitalach.
Nie wszystkim zapłacono
– Na koniec 2024 r. NFZ zapłacił 60 proc. nadwykonań w ortopedii, 50 proc. w rehabilitacji, 70 proc. za leczenie psychiatryczne dorosłych oraz 100 proc. w programach lekowych – mówi Zbigniew Torbus, dyrektor SPZOZ w Proszowicach w Małopolsce. – Pozostałe świadczenia są nielimitowane i powinny być rozliczone w 100 proc. Jednak do 7 maja nie zostały jeszcze wypłacone wszystkie nadwykonania za 2024 r. – tłumaczy. Dodaje, że Fundusz do dziś nie zapłacił za świadczenia nielimitowane za I kw. 2025 r., choć wniosek złożono na początku kwietnia. Placówka nie ma też pewności, czy NFZ zapłaci za nadwykonania w ryczałcie podstawowego szpitalnego systemu zabezpieczenia opieki zdrowotnej i w jakim wymiarze. To forma finansowania świadczeń zdrowotnych, w której Fundusz płaci świadczeniodawcom stałą kwotę na określony okres za realizację świadczeń niezależnie od faktycznego kosztu ich wykonania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.