Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Ewa Kopacz wraca do starych pomysłów Platformy

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Osłabienie NFZ albo jego całkowita likwidacja. Konflikt Ewy Kopacz z szefem Funduszu Jackiem Paszkiewiczem może zadecydować o tym, jak będzie wygladał system ochrony zdrowia.

- Polityka zdrowotna musi być domeną ministerstwa, a NFZ powinien być tylko i wyłącznie płatnikiem - mówi "DGP" minister Ewa Kopacz. Tak ostrych słów pod adresem funduszu minister jeszcze nie wypowiadała. To nie przypadek. Konflikt na linii ministerstwo - NFZ trwa od dawna. I zaognia się. Minister Kopacz chce wystąpić do premiera o odwołanie ze stanowiska prezesa Jacka Paszkiewicza.

Ministerstwo chce znacznie ograniczyć kompetencje NFZ. Tutaj ma sprzymierzeńców: wszyscy uczestnicy okrągłego stołu medycznego są zgodni, że NFZ za bardzo urósł.

- Propozycja jest taka, by ukrócić kompetencje funduszu do roli swoistego banku, a nie organu decyzyjnego - potwierdza w rozmowie z "DGP" posłanka Lewicy Elżbieta Streker-Dembińska. Kolejny uczestnik okrągłego stołu, Marek Balicki, idzie jeszcze dalej: - Obecny system funkcjonuje już sześć lat i nie sprawdza się. Centralę NFZ trzeba zlikwidować.

Identycznego zdania są eksperci PiS. Litości dla NFZ nie ma nawet jego były prezes Andrzej Sośnierz. - To najbardziej zcentralizowana i zbiurokratyzowana instytucja, jaka działała w Polsce od końca drugiej wojny. Czegoś takiego nie było nawet za PRL - mówi "DGP" Sośnierz.

Poseł PiS nie ma wątpliwości: trzeba zlikwidować centralę funduszu i usamodzielnić jego oddziały w regionach. Na wzór kas chorych z lat 90. - Wtedy decyzje o refundacji podejmowało się w kilka godzin, teraz to się ciągnie niemiłosiernie - uzasadnia Sośnierz.

Prezes funduszu Jacek Paszkiewicz często podejmuje decyzje sprzeczne z wizją minister Kopacz. Tak było z obcięciem pieniędzy na dziecięcą onkologię w 2008 r., na finansowanie znieczuleń dla dzieci w 2009 r. i wreszcie, w styczniu tego roku, z ograniczeniem dostępu do chemioterapii niestandardowej. Za każdym razem wybuchała awantura w mediach, i to Ewa Kopacz musiała się tłumaczyć z poczynań funduszu.

Przed kilkoma tygodniami, kiedy Paszkiewicz odwołał dyrektora opolskiego oddziału NFZ, wybuchł kolejny konflikt. W obronie odwołanego dyrektora stanęli opolscy parlamentarzyści wszystkich opcji politycznych, pielęgniarki, lekarze oraz liczne organizacje. Zawiadomiono prokuraturę, że szef NFZ mógł popełnić przestępstwo, bo zwolnił dyrektora na podstawie fałszywych zarzutów. Kontrola, jaką przeprowadziło Ministerstwo Zdrowia, potwierdziła, że były one bezpodstawne.

Narodowemu Funduszowi Zdrowia trudno będzie znaleźć obrońców. Jak opowiada były współpracownik minister zdrowia, Jacek Paszkiewicz skonfliktował się nie tylko z nią, ale też ze wszystkimi wiceministrami. - Niedawno chcieli postawić Ewie Kopacz ultimatum: albo oni, albo on. Ale rozeszło się po kościach. Aż do teraz - mówi.

I dodaje, że prawdopodobnie minister przychyli się do idei rozwiązania funduszu i tym samym jego los będzie przesądzony. Zwłaszcza że podobny plan Platforma przedstawiała już na jesieni 2007 r. NFZ miał zostać wtedy zastąpiony konkurującymi między sobą prywatnymi i publicznymi ubezpieczalniami medycznymi. Kontrolę nad nimi miał sprawować Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych.

Jakie konkretnie rozwiązanie rząd przyjmie teraz, nie wiadomo. Dowiemy się o tym nie wcześniej niż we wrześniu, na kolejnym spotkaniu okrągłego zdrowotnego stołu. Minister Kopacz ma wtedy zaprezentować założenia reformy systemu ochrony zdrowia.

@RY1@i02/2010/142/i02.2010.142.000.005a.001.jpg@RY2@

Kosztowna struktura Narodowego Funduszu Zdrowia

Anna Monkos

anna.monkos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.