Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Szpitale zagrażają bezpieczeństwu pacjentów

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Polskie szpitale są w katastrofalnym stanie. Aż dwie trzecie może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli.

Wyniki kontroli NIK są zatrważające. Aż 83 proc. szpitali ma braki w wyposażeniu przeciwpożarowym: gaśnicach, hydrantach czy systemach alarmach. - W prawie połowie placówek stan dróg pożarowych uniemożliwiał strażakom korzystanie z nich - podkreśla rzecznik izby Paweł Biedziak.

Szpitale zajmują przestarzałe budynki, dlatego w co drugim osoby niepełnosprawne nie mają możliwości dostania się na wyższe piętra, a bywa, że nie są w stanie w ogóle wejść do budynku. Dwie trzecie placówek medycznych ignoruje obowiązek przeprowadzania corocznych kontroli okresowych stanu technicznego budynku, w tym instalacji gazowej czy przewodów kominowych.

NIK skontrolowała 48 szpitali w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim, małopolskim, mazowieckim, podkarpackim, pomorskim, śląskim, warmińsko-mazurskim i wielkopolskim. Jednym z nich jest szpital powiatu bytowskiego. Kontrola wykazała, że pięć tamtejszych wind nie przechodziło wymaganych comiesięcznych kontroli technicznych. W dzienniku konserwacji jednej z nich nie odnotowano żadnego przeglądu przez pół roku. - Myślę, że między innymi dlatego samorząd zdecydował się zmienić formułę organizacyjną szpitala na spółkę - mówi prezes spółki Piotr Karankowski. I zapewnia, że odkąd teraz wszystko jest już "w absolutnym porządku". Natomiast placówce w Koninie wytknięto brak gaśnic na dwóch oddziałach. - Przyczyną były kradzieże. Braki natychmiast zostały uzupełnione - zapewnia rzecznik szpitala Leszek Czajor.

Sytuacja komplikuje się, gdy w grę wchodzą pieniądze. Oddziały neurologii, otolaryngologii i kardiologii szpitala w Sanoku znajdują się w 130-letnim budynku. "Elewacja posiada liczne zacieki, pęknięcia, braki i ubytki. Z gzymsów odpadają kawałki betonu. Na ścianach i sufitach wewnątrz obiektu występowały liczne zacieki wodne oraz zagrzybienia" - wytykają kontrolerzy. W placówce w Lipnie stwierdzono "niewłaściwy stan higieniczno-sanitarny" na kilku oddziałach oraz brak wentylacji pomieszczeń. W szpitalu wojewódzkim we Włocławku w salach chorych brakuje umywalek, a ściany są zagrzybione. - W cenie świadczeń nie ma pieniędzy na remonty. W teorii o środki można prosić powiat, ale teraz wszędzie budżety lokalne są napięte - mówi dyrektor szpitala w Sanoku Adam Siembab.

Dyrekcji szpitala w Lubartowie kontrolerzy NIK wytykają zły stan techniczny schodów prowadzących do głównego budynku oraz elewacji na przychodni. W raporcie napisano że jedno i drugie "stanowiło realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia ludzi". - Remont schodów pochłonąłby duże pieniądze. Nie mamy ich, dlatego byliśmy zmuszeni wyłączyć schody z użytku - mowi dyrektor Waldemar Dudziak.

Co na to resort zdrowia? Jego rzecznik Piotr Olechno podkreśla, że to samorządy, a nie ministerstwo, są organem założycielskim skontrolowanych placówek. W związku z tym resort nie może udzielać im pomocy finansowej. - Może warto przypomnieć, że dyrektorzy szpitali mogą się ubiegać w samorządach o środki unijne na doposażenie swoich placówek - mówi Olechno.

Z raportu wynika, że pieniądze, jakie szpitale dostają od samorządów, wystarczają na pokrycie tylko połowy prac remontowych. Dla szpitala w Sanoku ratunkiem będą dotacje unijne. - Całą kardiologię przenosimy do nowego budynku. Będzie jak w dobrym hotelu: klimatyzacja i 1-, 2-osobowe sale z łazienkami - cieszy się dyrektor.

Anna Monkos

anna.monkos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.