Karetka będzie mogła przekazać szpitalowi zmarłego, którego nie udało się uratować
Świadczenia
Zdaniem ekspertów nowy przepis zaproponowany przez resort zdrowia spowoduje chaos i nie ułatwi życia rodzinom zmarłych, a w założeniu miał zapobiec sytuacjom, o których było głosno rok temu. Ratownicy medyczni zostawili wtedy na poboczu zwłoki mężczyzny zabranego z wypadku, który zmarł podczas akcji ratunkowej w ambulansie. W innym przypadku załoga karetki przez 4 godziny woziła ciało zmarłego po tym, jak szpital odmówił jego przyjęcia, bo zgon nastąpił poza terenem lecznicy. Obie strony - pogotowie i dyrekcja placówki wskazywały, że nie ma jasnych reguł postępowania w takich sytuacjach.
Przepisy ustawy z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (Dz.U. z 2011 r. nr 118, poz. 687 ze zm.) uniemożliwiają przewóz zwłok, jak również stwierdzenie zgonu pacjenta w przypadku, gdy śmierć nastąpi podczas wykonywania czynności ratunkowych przez podstawowy zespół ratownictwa medycznego (czyli w karetce bez lekarza).
Dlatego resort zdrowia w konsultowanym projekcie nowelizacji ustawy z 8 września 2006 r. o państwowym ratownictwie medycznym (Dz.U. nr 191, poz. 1410 ze zm.). chce znowelizować przepisy o cmentarzach. Zgodnie z jego propozycją ciała osób zmarłych w ambulansie będą mogły być transportowane do szpitala.
Zdaniem ekspertów zmiana nie rozwiąże najważniejszego problemu, z którym spotykają się załogi pogotowia. W większości z obsad nie ma lekarza. Są ratownicy medyczni, a ci nie mają prawa stwierdzania zgonu.
- Takie uprawnienie ma pielęgniarka, położna czy felczer, a nie może zrobić tego ratownik medyczny, bo tego zawodu nie było, gdy powstawały przepisy o chowaniu zmarłych - wskazuje Edyta Wcisło, przewodnicząca Polskiej Rady Ratowników Medycznych.
- Żeby odwieźć ciało do najbliższego szpitala, trzeba najpierw stwierdzić, że pacjent nie żyje, czyli potrzebny jest lekarz. Będziemy więc musieli wezwać karetkę specjalistyczną tylko do tej czynności - dodaje.
Z nowego rozwiązania będą więc mogły korzystać tylko te załogi, które w składzie mają medyka. - Obecnie wiozą one ciało do wyznaczonej chłodni. Po zmianie prawa pojadą do najbliższego szpitala, który pewnie nie będzie z tego powodu zachwycony. Spowoduje to chaos i wydłużenie procedur - uważa Edyta Wcisło.
Propozycje krytykują także lekarze rodzinni. - Ta zmiana nie rozwiązuje problemów ze stwierdzaniem zgonu osób zmarłych w domu czy na ulicy. W takich sytuacjach potrzeba koronera, czyli lekarza zatrudnionego przez starostę, który powinien się zajmować tylko tą czynnością - uważa Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie.
Beata Lisowska
Projekt w trakcie konsultacji medycznych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu