NFZ zmienia się w płatnika pensji, może zabraknąć środków na świadczenia
Waldemar Malinowski: Podwyżki dla pielęgniarek powodują, że oczekiwania płacowe mają też inni pracownicy. Domagamy się wskazania, jak państwo będzie je finansować
fot. materiały prasowe
Waldemar Malinowski prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych
Czy widzi pan konieczność zmian organizacyjnych w sieci szpitali?
Wprowadzenie sieci szpitali przyniosło skutek w postaci tzw. dosumowania niektórych oddziałów specjalistycznych do internistycznych lub zabiegowych do chirurgii ogólnej. Dzięki temu można było bardziej efektywnie zarządzać personelem i lepiej wykorzystywać sprzęt medyczny, niewiele tracąc finansowo. I takie przeorganizowanie nastąpiło we wszystkich szpitalach powiatowych zakwalifikowanych do I stopnia referencyjności.
Co należałoby zrobić dalej?
Jeszcze kilka tygodni temu powiedziałabym, że teraz trzeba to wszystko przeanalizować i podjąć kolejne kroki, ale dziś sytuacja się zmieniła, bo NFZ zmienił swoją rolę. Fundusz jest powołany do płacenia za świadczenia medyczne, które są z kolei wycenione przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTM). Te wyceny powinny zawierać wszelkie koszty łącznie z wynagrodzeniami wszystkich pracowników. Teraz jednak – po porozumieniu płacowym pielęgniarek, ratowników, lekarzy specjalistów – doszło do tego, że NFZ stał się płatnikiem wynagrodzeń i to jest nieprawidłowe.
Związek rozmawiał na ten temat z prezesem funduszu?
Tak, bo przyjęliśmy stanowisko, w którym domagamy się zmiany ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, urealnienia pensji pracowników medycznych i niemedycznych zatrudnianych w szpitalach. Teraz mamy sytuację taką, że niektórzy dostali spore podwyżki i inni też ich oczekują. Jeśli więc ustawa nie zostanie zmieniona, dojdzie do nierównego traktowania. A trzeba pamiętać, że bezpieczeństwo pacjentów to praca nie tylko lekarzy i pielęgniarek, lecz także diagnostów, techników, salowych, obsługi kuchni. Bez nich wszystkich nie ma mowy, by szpital dobrze funkcjonował.
Skąd pieniądze na podwyżki dla wszystkich?
Chcemy, by państwo wskazało źródła finansowania tego wzrostu wynagrodzeń. Naszym zdaniem nie mogą to być środki z budżetu NFZ, a dotacja celowa z budżetu państwa. Jeśli takiej informacji nie dostaniemy, będziemy mieć uzasadnione obawy, że zabraknie pieniędzy na świadczenia. A to może spowodować nieprzyjęcie przez dyrektorów proponowanych przez NFZ warunków finansowych dla szpitali, a co za tym idzie, wejście w fazę wypowiedzenia umów na świadczenia medyczne. Z tego powodu dziś trudno jest mówić o zmianach w organizacji szpitali. Na pewno byśmy chcieli powrotu do normalności, by AOTM wyceniała rzetelnie świadczenia, a NFZ za nie płacił.
Jednak niektórzy samorządowcy już teraz mówią o konieczności zmian, bo widzą, że wiele świadczeń wykonują placówki o podobnym profilu i w bliskiej od siebie odległości. Czy wszystkie szpitale muszą być w gotowości ostrodyżurowej?
Żeby budować system, nie możemy mówić tylko o szpitalach – to także podstawowa opieka zdrowotna (POZ), ambulatoryjna opieka specjalistyczna (AOS), ratownictwo, transport. Wszystko ma znaczenie. Szpitale powiatowe są uzależnione od tego, jak swe zadania wykonują AOS i POZ. Jeżeli dopełniają leczenia pacjenta, to wszystko jest dobrze. Jeśli pacjent trafia do szpitala w trybie ostrym, to po stronie szpitala jest cała diagnostyka i odpowiednie zaopatrzenie medyczne. W sytuacjach szczególnych, gdy chory wymaga specjalistycznej opieki, musi wysłać go do placówki o wyższym stopniu referencyjności. To mechanizm naczyń połączonych. Naszym zdaniem szpital powiatowy powinien być koordynatorem opieki w regionie, wzorowo współpracować z POZ i AOS, budować kanały komunikacji. A te z kolei wykorzystywać zasoby diagnostyczne szpitala – laboratoria analityczne, rtg, endoskopię, bo wtedy nie ma dublowania badań. Szpital powiatowy to przede wszystkim oddziały internistyczny, chirurgiczny, pediatryczny i ginekologiczno-położniczy. Zapotrzebowanie na te świadczenia jest duże i cały czas rośnie. Jeżeli w powiecie jest jeden szpital, to naszym zdaniem trudno jest mówić, że będzie pracował w innym trybie niż ostry.
Czasem słyszy się zarzuty, że każdy powiat ma ambicje, by mieć szpital z wieloma oddziałami specjalistycznymi, choć to niekoniecznie jest potrzebne…
To nieprawda. Dzięki ustawie wprowadzającej sieć szpitali takie zapędy zostały ograniczone. Nie działamy pod wpływem nacisków politycznych czy społecznych. Nie jesteśmy w stanie otworzyć dodatkowego oddziału, bo takie mamy widzimisię. NFZ musiałby stwierdzić, że na danym terenie jest takie zapotrzebowanie, ogłosić konkurs.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu