Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Moda pozbawia leku cukrzyka

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Zdobycie ozempicu graniczy z cudem. To nie tylko winduje cenę jego nierefundowanej wersji do prawie 5 tys. zł. Stanowi też zachętę dla fałszerzy

Problemy z dostępem do leków na cukrzycę (ozempic, liraglutyd, trulicity i victoza), które są stosowane też, by zbić wagę, obrastają anegdotami. – Wśród pacjentów mówi się, że żeby je zdobyć, trzeba uwieść farmaceutkę – żartuje prof. Krzysztof Strojek, specjalista diabetologii ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, do zeszłego tygodnia konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii (obecnie na stanowisku jest wakat). A to rodzi spore problemy, bo pacjenci z cukrzycą typu 2 i otyłością nie mogą dostać skutecznej terapii. – Mogę im wówczas zaproponować, by ograniczyli wielkość posiłków i zwiększyli aktywność fizyczną, bo wtedy w sposób korzystniejszy spalają tkankę tłuszczową i redukują masę ciała. Bez leku wraca im jednak apetyt i radość z jedzenia, co akurat w tym wypadku jest efektem niekorzystnym, przynajmniej z punktu widzenia fizjologii, bo przyrost masy ciała powoduje pogorszenie wyrównania cukrzycy – tłumaczy prof. Strojek.

Angelika Talar-Śpionek z portalu GdziePoLek.pl przyznaje, że dziś refundowany ozempic (czyli przeznaczony dla pacjentów z cukrzycą typu 2) jest praktycznie nieosiągalny. Mniej niż 1 proc. aptek deklaruje dostępność, a gdy tylko pojawia się nowa dostawa, znika. Jeśli chodzi o nierefundowany ozempic, który jest sprowadzany w sytuacji niedoboru na rynku za zgodą resortu w ramach importu interwencyjnego z innych krajów UE, obecnie ma go 11 proc. aptek.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.