Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyciągnąć wnioski ze śmierci dziecka

17 lutego 2020

Każdą tragedię trzeba zbadać i sprawdzić, gdzie zawiódł system – w Kancelarii Prezydenta piszą ustawę

Dwumiesięczna dziewczynka z Darłowa trafia do szpitala w stanie bardzo ciężkim. Lekarze stwierdzają u niej liczne obrażenia, m.in. dwa krwiaki w mózgu. Mimo starań nie udaje się jej uratować. Prokuratura stawia zarzuty ojcu dziecka, który miał się nim opiekować w czasie, gdy matka wraz ze starszą córką były w sklepie. Ośmiomiesięczny chłopiec z licznymi urazami kończyn trafia do szpitala w Bydgoszczy. Ma złamania oraz skręcenia rączek i nóżek. Został przetransportowany do szpitala po interwencji pracowników MOPS i policjanta dzielnicowego. Zarzuty znęcania się usłyszała matka i jej konkubent. Do szpitala w Malborku, a następnie w Gdańsku, w stanie ciężkim trafia czterotygodniowa dziewczynka. Według śledczych dziecko było bite i szarpane. Z dokumentacji medycznej wynika, że miało też złamania kości udowej, ramiennej i obojczyka. Biegły, na którego opinię powołuje się prokuratura, ocenił, że obrażenia pochodziły z różnego okresu.

To tylko kilka przypadków z ostatnich miesięcy, gdzie ofiarami przemocy padają dzieci. – Gdy dzieje się tragedia, mówią o niej media, a politycy deklarują działania. Ale mijają dni, pojawia się nowy temat, a o krzywdzie dzieci się zapomina – mówi Renata Szredzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. – Policja, prokuratura i sąd zajmują się ustalaniem winnych. Tych, którzy uderzali, rzucali i kopali. Ale nie wyciągamy lekcji z tych historii i nie wyłapujemy luk w systemie, które mogły, nawet nieświadomie, przyczynić się do zdarzenia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.