Walka o podwyżki nie przynosi efektów
Budżetówka ma coraz mniej determinacji do protestowania, choć pojawiają się głosy, że rok wyborczy jest dobrym momentem, by coś wywalczyć. Dlatego związkowcy nie odpuszczają i wciąż rozmawiają z rządem o płacach
Nauczyciele, urzędnicy i służby mundurowe nie są zadowoleni z podwyżek na poziomie 7,8 proc. w 2023 r. Tym bardziej że ich zdaniem wzrost uposażeń powinien wynieść 20 proc. Póki co budżetówka pręży muskuły i domaga się rozmów. Zdaniem ekspertów masowe protesty są mało realne, a te mniejsze nie przynoszą rezultatów. Bardziej prawdopodobne jest, że specjaliści będą jeszcze chętniej przechodzić do sektora prywatnego, gdzie zarobią więcej.
Bez jednomyślności
Największą grupą pracowników administracji publicznej są nauczyciele, których liczba sięga ok. 600 tys. Jednak po ostatnim strajku generalnym w 2019 r. zapał do podejmowania takiej formy protestu znacznie osłabł - w tym roku w ankiecie na ten temat członkowie Związku Nauczycielstwa Polskiego podzielili się po połowie. - Nauczyciele mają kredyty, utrzymują rodziny, a strajk to nagła utrata dochodów. Dodatkowo jest znaczna grupa nauczycieli, którzy pracują na półtora etatu i mają jeszcze godziny doraźne, a dla nich są to już konkretne pieniądze - wylicza Ewa Tatarczak, szefowa Rady Poradnictwa, która zrzesza pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.