Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Miliarderzy. Jak naprawdę działa efekt skapywania

Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Co jakiś czas internetowe bańki po obu stronach politycznego muru wybuchają dyskusjami (oburzeniem, zachwytem) wobec czegoś, co powiedział lub zrobił ten czy inny miliarder. Jednych gorszą jego wypowiedzi np. na temat płci społecznej, inni się cieszą z mniej lub bardziej jednoznacznego opowiedzenia się po którejś stronie sporu politycznego. A nas, obserwujących te starcia, szokuje i dziwi raczej to, że kogokolwiek to obchodzi. I że bańkowe dyskusje koncentrują się na wypowiedziach, a nie na działaniach. Można by się np. zastanowić nad skutkami wywołanego przez pewnego miliardera szumu wokół próżniowego pociągu Hyperloop. Z jednej strony kto bogatemu zabroni bawić się kolejką? Z drugiej jednak skutkiem tego – porzuconego po 10 latach i kosztującego kilkaset tysięcy dolarów – projektu było odstąpienie od przygotowań do powstania systemu kolei publicznych w Kalifornii. Można by też podyskutować, czy przypadkiem storpedowanie tych planów nie było głównym celem projektu Hyperloop. Byłaby to dyskusja o wiele ciekawsza, równie gorąca i zostawiająca równie wiele miejsca na kierowane do rozmówców inwektywy, tym bardziej że szum wokół projektu dotarł daleko poza Amerykę Północną, w tym do Polski (kto by nie chciał pokonać trasy Kraków–Gdańsk w 35 min?).

Media tradycyjne i społecznościowe fascynują jednak przede wszystkim poglądy bogaczy. To fascynacja równie intensywna jak ta, którą kiedyś darzono gwiazdy srebrnego ekranu, reżyserów i muzyków. Postaci te były gwiazdami, bo tworzyły coś, co inspirowało ludzi, dawało do myślenia albo przynajmniej przynosiło im radość. W naszych czasach to prezesi najwyższego szczebla, wielokrotni milionerzy i miliarderzy, koncentrują na sobie uwagę społeczną. Profesorowie zarządzania Peter Bloom i Carl Rhodes ukazują w swojej wydanej po polsku książce „Świat według prezesów”, że w neoliberalnym świecie to te postaci stały się wzorcami do naśladowania. Jako że nie dostarczają nam one ani głębokich idei, ani wspaniałej zabawy, otwarte pozostaje pytanie: dlaczego?

Podobno czci się ich dlatego, że inspirują masy do wytężonej pracy i dążenia do sukcesu materialnego. Rzeczywiście nie sposób odmówić im skuteczności. Według raportu Oxfam ze stycznia 2023 r. 1 proc. najbogatszych osób zwiększył swój udział w generowanym na całym świecie bogactwie do niemal dwóch trzecich. W 2024 r., według nowszego raportu tej samej organizacji, osoby te były właścicielami już 43 proc. globalnych zasobów. Ich wspólny ślad węglowy był równy temu, za który odpowiadają biedniejsze dwie trzecie ludności. Pięciu najbogatszych ludzi na świecie (wszyscy są mężczyznami) od 2020 r. podwoiło swoje fortuny. W tym czasie ponad 60 proc. mieszkańców globu zubożało. Tej eksplozji bogactwa najbogatszych towarzyszą coraz niższe podatki, przy czym spadają zarówno oficjalne stawki dla korporacji i najbogatszych warstw ludności, jak i dużo niższe rzeczywiście płacone daniny.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.