Legenda o równości
Wydaje nam się, że traktujemy wszystkich tak samo, bo przecież prawo moralne jest w nas
Jednym z argumentów najczęściej pojawiających się w debatach nad równością szans kobiet i mężczyzn jest ten, że panie nie chcą wykorzystywać szans, które jakże często zsyła im los. W wersji eleganckiej przekonuje się, że kobiety są bardziej nakierowane na relacje oraz wartości, na równowagę między pracą a życiem osobistym – i to ten świadomy wybór stoi u podstaw ich niższego przeciętnie awansu zawodowego. Zaś w wersji brutalniejszej podkreśla się brak ambicji i brak ducha rywalizacji u pań (a także wiele innych braków). W skrócie: rządzi nami merytokracja, stanowiska piastują więc najlepsi – i niczyją winą jest to, że najlepszymi są najczęściej mężczyźni. A parytety i inne instrumenty wspierania kobiet są z gruntu szkodliwe, bo tylko wypaczają dobrze działający system.
Lubię takie argumentacje, bo można zbadać, czy mają związek z danymi. Zrobili to np. Emilio Castilla (Massachusetts Institute of Technology Sloan) i Stephen Bernard (Uniwersytet Indiany), przeprowadzając eksperyment wśród niemal 450 studentów programów MBA. Uczestnicy „gry” mieli za sobą przeciętnie pięć lat doświadczenia menedżerskiego, obejmującego wynagradzanie pracowników oraz decyzje kadrowe. W eksperymencie mieli podjąć decyzję o podziale bonusu między pracownikami i ewentualnym ich awansie lub zwolnieniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.