Polak zdobył punkty po raz czwarty w tym sezonie
Robert Kubica dopiero po raz czwarty w tym sezonie zdobył punkty w klasyfikacji generalnej F1. W GP Singapuru zajął ósme miejsce. Wygrał aktualny mistrz świata Lewis Hamilton.
W zasadzie już po kwalifikacjach było wiadomo, że Polak nic wielkiego w tym wyścigu nie osiągnie. Kubica startował z siódmej pozycji, a na torach ulicznych bardzo trudno się wyprzedza, szczególnie tym w Singapurze. - To wolny tor, trudno teamom znaleźć optymalne ustawienia, aby cały czas jechać równo i dobrze - mówił Kubica.
Tuż po starcie Polak dał się wyprzedzić Rubensowi Barrichello i Heikki Kovalainenowi. Po chwili jednak Kubica wyjechał przed Fina. - Start był w miarę dobry, ale pojechałem po zewnętrznej i straciłem dobrą pozycję. Na szczęście udało się odrobić stratę - mówił Polak.
Liderem tuż po starcie był Hamilton. I niemal przez cały wyścig utrzymywał się na prowadzeniu. - W sumie to były dla mnie proste zawody. Trzeba było dobrze wystartować, a potem tylko utrzymać tempo i odpowiednią przewagę - mówi Anglik. - Na szczęście wszystko było pod moją kontrolą.
Kubica utrzymywał się między miejscami dziewiątym i jedenastym. Awansował dzięki błędom rywali - najpierw Nico Rosberga przy wyjeździe z alei serwisowej oraz karze dla Sebastiana Vettela. Jeszcze pod koniec starał się go wyprzedzić Kimi Raikkonen. - Ostatnie okrążenia były najtrudniejszymi w mojej karierze. Cały czas naciskali na mnie rywale. A z tyłu praktycznie nie miałem opon, bo było bardzo gorąco. Na szczęście po dużych trudach udało się dowieźć to ósme miejsce do końca - mówił zmęczony Kubica.
Wyścig na torze Marina Bay Circuit odbył się po raz drugi w historii. Wprawdzie był nocny, ale organizatorzy prosili mieszkańców Singapuru, aby o drugiej nad ranem nie gasili świateł (dla władz tego miasta-państwa F1 to wielkie wydarzenie - Hamiltonowi puchar wręczał premier Lee Hsien Loong). - Oświetlenie było znakomite, prawie jak w dzień - cieszył się Kubica. Wypadków było jednak sporo. Wyścig ukończyło zaledwie czternastu kierowców, wielu z nich miało problemy z hamulcami. Nie udało się dojechać do mety koledze Kubicy z BMW Sauber Nickowi Heidfeldowi, który uderzył w bolid Adriana Sutila i stracił tylne prawe koło.
Rekord okrążenia należał do Fernando Alonso. Hiszpan był wyjątkowo szczęśliwy z trzeciego miejsca - po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się na podium. Po wyścigu swój sukces zadedykował... wyrzuconemu przez władze FIA z Formuły 1 byłemu szefowi Renault Flavio Briatoremu.
@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.019a.101.jpg@RY2@
Sam Kang Li/AP
Tor Marina Bay Circuit prezentował się imponująco
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu