Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Zimna głowa i talent Kubicy lepsze od najszybszych bolidów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w

Grand Prix Australii przyniosło wielki sukces polskiego kierowcy i odradzającego się teamu Renault - drugie miejsce

Przeczucia nie myliły Roberta Kubicy. W Grand Prix Australii miało być lepiej niż w Bahrajnie. I było. Kombinacja jego perfekcyjnej jazdy, mądrych decyzji teamu i szczęścia, które nie zawsze dopisywało rywalom, dały naszemu kierowcy fantastyczne drugie miejsce. Lepszy od niego był tylko obecny mistrz świata Jenson Button.

Modlitwy o deszcz po nudnym GP Bahrajnu zostały wysłuchane i w F 1 zrobiło się ciekawie, momentami wręcz dramatycznie. Tylu manewrów wyprzedzania, co w rozegranym wczoraj GP Australii, nie ogląda się czasami przez pół sezonu. Robert Kubica swój sukces zawdzięcza jednak nie wyprzedzaniu, ale temu, jak skutecznie potrafił uniemożliwić ten manewr naciskającym go rywalom w szybszych samochodach. Kierowcy faworyzowanych teamów za jego plecami frustrowali się i popełniali kosztowne błędy. Talent i zimna krew Kubicy tym razem okazały się cenniejsze od zaawansowanych rozwiązań technicznych. Ale najpierw był doskonały start (awans z 9. na 4. miejsce) i bezbłędna decyzja taktyczna teamu - aby skopiować mistrzowski, choć ryzykowany ruch Buttona. Opłaciło się.

Przed startem w Melbourne spadł deszcz, tor Albert Park był wilgotny, dlatego kierowcy rozpoczęli wyścig na oponach przejściowych. Już pod koniec 6. okrążenia Button postanowił jednak przerzucić się na opony do jazdy na suchej nawierzchni, tzw. slicki. Decyzja, która dała mu zwycięstwo, równie dobrze mogła go zgubić. I początkowo wydawało się, że tak będzie. Button z trudem trzymał się toru, ślizgał się po nim, jak po lodzie.

- Już myślałem, że to gruby błąd. W końcu nabrałem prędkości, samochód zaczął dobrze się prowadzić i mogłem wyprzedzić kilku rywali - mówił Button, który był klasą wyłącznie dla siebie, kiedy jechał po pierwsze zwycięstwo w barwach McLarena. Wśród wyprzedzonych przez niego był Kubica, który okrążenie później też zmienił opony i wkrótce znalazł się na trzecim miejscu.

Awans na 2. miejsce Polak zawdzięcza przypadkowi. Jadący na pierwszym miejscu Sebastian Vettel na 26. okrążeniu stracił panowanie nad samochodem - zawiódł układ hamulcowy. Vettel to największy pechowiec sezonu, drugi raz musiał wycofać się jako lider.

Utrzymanie doskonałej pozycji to już wyłącznie zasługa Polaka. Przez pięć okrążeń odpierał ataki Hamiltona. Mimo gigantycznej presji nie zrobił choćby najmniejszego błędu, który byłby furtką dla rywala. Wreszcie Brytyjczyk zrozumiał, że mimo lepszych możliwości bolidu w bezpośredniej walce z Kubicą nie wygra. Zjechał na wymianę zdartych agresywną jazdą opon. Potem był szybszy, ale i wściekły na team. - Jechałem wyścig życia, ta strategia mnie cofnęła. Każdy przede mną zrobił jeden pit stop - skarżył się.

Polak mógł odetchnąć tylko przez chwilę, bo zaczął na niego napierać duet Ferrari. 20 okrążeń przed metą wydawało się, że opony za chwilę odmówią Kubicy posłuszeństwa. Ale musiały dowieźć go aż do mety, bo okazało się, że jadące za nim bolidy Ferrari nie planują już pit stopu. Kiedy dowiózł drugie miejsce do mety, mógł sobie powiedzieć: do trzech razy sztuka.

- W dwóch ostatnich latach mogłem stanąć w Australii na podium. Z różnych powodów tak się jednak nie stało. To wyjątkowy wynik dla całego zespołu. Prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie osiągnąć go w normalnym wyścigu - trzeźwo przyznał Kubica.

Dzięki 18 punktom zdobytym wczoraj przez Polaka Renault znalazło się na 4. miejscu w klasyfikacji konstruktorów, Kubica zaś jest na razie 6. kierowcą sezonu.

1. Sebastian Vettel (Red Bull), 2. Mark Webber (Red Bull), 3. Fernando Alonso (Ferrari), 4. Jenson Button (McLaren), 5. Felipe Massa (Ferrari), 6. Nico Rosberg (Mercedes), 7. Michael Schumacher (Mercedes), 8. Ruern Barichello (Williams), 9. Robert Kubica (Renault), 10. Adrian Sutil (Force India).

Robert Kubica zręcznie ominął kolizję Schumachera z Alonso i Buttonem na wyjściu z pierwszego zakrętu. Massa ruszył błyskawicznie. Po starcie: Vettel, Massa, Webber, Kubica.

Button zjeżdża na pit lane, zakłada opony do jazdy na suchej nawierzchni, tzw. slicki.

Grupa kierowców, w tym Kubica zjeżdża na zmianę opon. Polak wyprzedza Massę w pit lane.

Button rozgrzał slicki, wyprzedza Polaka. Webber i Sutil zjeżdżają. Kolejność: Vettel, Button, Kubica.

Alonso przebił się z końca w pobliże czołówki (7. miejsce). Hamilton jest w kleszczach między nim a drugim bolidem Ferrari Massą. Trwa walka.

Lidera Vettela zawodzą hamulce. Kubica drugi!

Kubica odpiera ataki Hamiltona. Brytyjczyk ma lepsze osiągi, ale nie udaje mu się wyprzedzić jadącego perfekcyjnym torem Polaka. Wreszcie Hamilton zjeżdża na zmianę opon.

Teraz Kubicę naciska Massa, za nim Alonso. Czasy Polaka na zużytych oponach coraz słabsze.

Informacja przez radio, że oba bolidy Ferrari nie będą już zmieniać opon. Gdyby Kubica się zdecydował, traci drugie miejsce. Hamilton bije rekordy okrążeń i odrabia stratę.

Podczas ataku na bolidy Ferrari Hamilton ma kolizję z Webberem.

Aktor John Travolta macha flagą w szachownicę nad Kubicą finiszującym na drugim miejscu, 12 sekund za Buttonem i 2 sekundy przez Massą.

@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.017a.101.jpg@RY2@

Fot. LAT Photographic/Renault

Moi ludzie byli świetni w pit stopie - mówił Kubica

1. J. Button (McLaren) 1.33.36,531, 2. R. Kubica (Renault) +12,034, 3. F. Massa (Ferrari) +14,488, 4. F. Alonso (Ferrari) +16,304, 5. N. Rosberg (Mercedes) +16,683, 6. L. Hamilton (McLaren) +29,898, 7.V.Liuzzi (Force India) +59,847, 8.R. Barrichello (Williams) +1.00,536, 9.M.Webber (Red Bull) +1.07,319, 10. M. Schumacher (Mercedes) +1.09,391

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.