"Teleexpress" i "Familiada" bez napisów dla niesłyszących
Ludzie głusi będą mieli ograniczony dostęp do programów telewizji publicznej. Tegoroczny budżet redakcji napisów dla niesłyszących, które można oglądać za pośrednictwem telegazety, został obcięty o połowę. Napisy zniknęły już z "Teleexpressu", jednego z najpopularniejszych programów.
- Tą decyzją TVP pokazuje, że nie chce realizować swoich ustawowych obowiązków, a jej misja jest fikcją - mówi prof. Bogdan Szczepankowski, ekspert języka migowego, który sam także jest osobą słabosłyszącą. W ubiegłym roku na tworzenie napisów dla niesłyszących TVP przeznaczyła 300 tys. zł. W tym roku tylko 150 tys. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, początkowo w ogóle nie zaplanowano w budżecie telewizji pieniędzy na ten cel.
Napisów, które głuchoniemi mogą znaleźć w telegazecie, nie będzie też m.in. w tak popularnych programach jak "Familiada" oraz "Jeden z dziesięciu". Nie będą robione także prawdopodobnie w nowych serialach oraz filmach, które wiosną pokaże TVP. Na razie zostały w "Wiadomościach", Teatrze Telewizji, a także w "Sprawie dla reportera".
Na forach dla osób niesłyszących zawrzało. Od kilku dni ich uczestnicy zastanawiają się, co zrobić. Piszą: "Nie pozwolimy nas ograniczać i wepchnąć poza margines", "Napisy nam się należą do informacji, a także do rozrywek, niech kochana TVP na tydzień czasu wyłączy fonię, to zobaczymy, jaka reakcja będzie polskiego społeczeństwa". Decyzja władz telewizji uderza przede wszystkim w ludzi starszych, którzy nie korzystają z internetu, dla których telewizja jest jedynym źródłem informacji. - Poza tym napisy pojawiały się także przy programach rozrywkowych i filmach. A teraz ich nie będzie - alarmuje prof. Szczepankowski.
Na razie list protestacyjny trzech organizacji, w których działają ludzie głusi, trafił do TVP. W internecie trwa także zbiórka podpisów pod petycją wzywającą telewizję do przywrócenia napisów. - Ludzie głusi są zwolnieni z płacenia abonamentu, ale teraz pojawiły się głosy, że są gotowi płacić, aby tylko pieniądze trafiły do redakcji napisów - mówi dr Agnieszka Szarkowska, lingwistka, jedna z koordynatorek protestu.
Jak na razie TVP jest głucha na protesty. - Telewizja została zmuszona, na skutek malejących wpływów z abonamentu, do znaczących oszczędności, które dotknęły wszystkie jednostki spółki. Poza tym nie odcięliśmy niesłyszących od informacji, bo napisy pozostały w "Wiadomościach" - tłumaczy Stanisław Wojtera, rzecznik TVP.
Polska jest na szarym końcu, jeżeli chodzi o napisy w programach telewizyjnych. W ubiegłym roku takie udogodnienie znalazło się w ok. 8 proc. programów, w Szwecji jest to 90 proc. Unijna dyrektywa z grudnia 2007 r., która już niedługo będzie obowiązywała także w Polsce, nakazuje nadawcom publicznym zwiększanie udogodnień dla osób niepełnosprawnych.
Anna Nalewajk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu