Dziennik Gazeta Prawana logo

"Teleexpress" i "Familiada" bez napisów dla niesłyszących

29 czerwca 2018

Ludzie głusi będą mieli ograniczony dostęp do programów telewizji publicznej. Tegoroczny budżet redakcji napisów dla niesłyszących, które można oglądać za pośrednictwem telegazety, został obcięty o połowę. Napisy zniknęły już z "Teleexpressu", jednego z najpopularniejszych programów.

- Tą decyzją TVP pokazuje, że nie chce realizować swoich ustawowych obowiązków, a jej misja jest fikcją - mówi prof. Bogdan Szczepankowski, ekspert języka migowego, który sam także jest osobą słabosłyszącą. W ubiegłym roku na tworzenie napisów dla niesłyszących TVP przeznaczyła 300 tys. zł. W tym roku tylko 150 tys. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, początkowo w ogóle nie zaplanowano w budżecie telewizji pieniędzy na ten cel.

Napisów, które głuchoniemi mogą znaleźć w telegazecie, nie będzie też m.in. w tak popularnych programach jak "Familiada" oraz "Jeden z dziesięciu". Nie będą robione także prawdopodobnie w nowych serialach oraz filmach, które wiosną pokaże TVP. Na razie zostały w "Wiadomościach", Teatrze Telewizji, a także w "Sprawie dla reportera".

Na forach dla osób niesłyszących zawrzało. Od kilku dni ich uczestnicy zastanawiają się, co zrobić. Piszą: "Nie pozwolimy nas ograniczać i wepchnąć poza margines", "Napisy nam się należą do informacji, a także do rozrywek, niech kochana TVP na tydzień czasu wyłączy fonię, to zobaczymy, jaka reakcja będzie polskiego społeczeństwa". Decyzja władz telewizji uderza przede wszystkim w ludzi starszych, którzy nie korzystają z internetu, dla których telewizja jest jedynym źródłem informacji. - Poza tym napisy pojawiały się także przy programach rozrywkowych i filmach. A teraz ich nie będzie - alarmuje prof. Szczepankowski.

Na razie list protestacyjny trzech organizacji, w których działają ludzie głusi, trafił do TVP. W internecie trwa także zbiórka podpisów pod petycją wzywającą telewizję do przywrócenia napisów. - Ludzie głusi są zwolnieni z płacenia abonamentu, ale teraz pojawiły się głosy, że są gotowi płacić, aby tylko pieniądze trafiły do redakcji napisów - mówi dr Agnieszka Szarkowska, lingwistka, jedna z koordynatorek protestu.

Jak na razie TVP jest głucha na protesty. - Telewizja została zmuszona, na skutek malejących wpływów z abonamentu, do znaczących oszczędności, które dotknęły wszystkie jednostki spółki. Poza tym nie odcięliśmy niesłyszących od informacji, bo napisy pozostały w "Wiadomościach" - tłumaczy Stanisław Wojtera, rzecznik TVP.

Polska jest na szarym końcu, jeżeli chodzi o napisy w programach telewizyjnych. W ubiegłym roku takie udogodnienie znalazło się w ok. 8 proc. programów, w Szwecji jest to 90 proc. Unijna dyrektywa z grudnia 2007 r., która już niedługo będzie obowiązywała także w Polsce, nakazuje nadawcom publicznym zwiększanie udogodnień dla osób niepełnosprawnych.

Anna Nalewajk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.