To już koniec zimowego lenistwa
Polscy trenerzy na spotkaniu z przedstawicielami Ekstraklasy SA opowiedzieli się za przywróceniem Pucharu Ekstraklasy i reorganizacją rozgrywek. Docelowo przerwa w lidze zaczynałaby się w drugiej połowie grudnia, a kończyła w styczniu
Polska liga - powoli, ale jednak - zbliża się do Zachodu. Przynajmniej jeśli chodzi o terminarz i formę rozgrywek. Na ostatnim spotkaniu z szefami Ekstraklasy SA trenerzy opowiedzieli się za zwiększeniem liczby meczów i powrotem Pucharu Ekstraklasy. Przywrócenie tych rozgrywek do futbolowego kalendarza jest w zasadzie przesądzone.
O możliwości wskrzeszenia PE przedstawiciele Ekstraklasy wspominali w grudniu, ale teraz mówią już o tym otwarcie. Szefowie spółki zarządzającej polską ligą czekali na stanowisko trenerów szesnastu najlepszych drużyn. Jak się dowiedzieliśmy, na spotkaniu, które odbyło się tydzień temu, niemal wszyscy chcieli przywrócenia Pucharu Ekstraklasy - lub rozgrywek o podobnym formacie, tylko o innej nazwie. Szkoleniowcy są przekonani, że zwiększenie liczby rozgrywanych meczów o stawkę jest niezbędne, aby podnieść poziom naszych ligowców.
- Wiosną drużyny, które już odpadły z Pucharu Polski, rozegrają tylko trzynaście spotkań o stawkę. To bardzo mało. Rozmawiałem na ten temat z panem Bogdanem Basałajem z Ekstraklasy. Władze ligi znają nasze stanowisko. Jak najbardziej popieram pomysł przywrócenia PE. Przerwa między rozgrywkami musi się zmniejszyć, a liczba meczów zwiększyć. W przeciwnym razie Zachód, gdzie gra się niemal nieustannie, dalej będzie nam uciekał - powiedział DGP trener Ruchu Chorzów Waldemar Fornalik.
Obecnie przerwa w polskiej ekstraklasie, i tak jedna z najkrótszych w najnowszej historii, między ostatnim meczem ligowym w 2009 roku a pierwszym w 2010 wynosi prawie... 80 dni. W Szkocji gra się bez dłuższych przerw, jak nie w lidze, to w pucharach. W Danii przerwa trwa ponad sto dni, ale piłkarz FC Kopenhaga ma do rozegrania 33 mecze ligowe, a Wisły Kraków - 30. Poza tym Duńczycy mają nie tylko krajowy puchar, ale i puchar ligi.
Długa przerwa w oficjalnych rozgrywkach jest na Ukrainie, Litwie, w Rosji (system wiosna - jesień) czy Czechach - około trzech miesięcy. Ale piłkarze w tamtych krajach grają w sumie o wiele częściej w meczach o mniejszą lub większą stawkę niż w Polsce. Zimą występują w różnego rodzaju turniejach lub ligach regionalnych, oficjalnych i nieoficjalnych, prestiżowych i nieco mniej prestiżowych. Na przykład w SNG and Baltia Champions Cup, w którym występują mistrzowie krajów byłego ZSRR. Albo w Lidze Bałtyckiej, gdzie grają po cztery najlepsze drużyny z Litwy, Łotwy i Estonii.
Chyba najciekawszą alternatywę dla nudnych zimowych treningów wymyślili Czesi. Razem ze Słowakami zorganizowali duży, trwający trzy tygodnie turniej. 24 drużyny walczą w siedmiu miastach w Czechach i na Słowacji najpierw w grupach, a potem w fazie pucharowej. Jest sponsor, są transmisje telewizyjne i nagroda dla zwycięzcy. A trenerzy się cieszą.
W Polsce nikt nie planuje zorganizowania ani tego typu turnieju, ani żadnej ligi regionalnej. - Na razie dla polskich trenerów najważniejsze są kwestie szkoleniowe. Doszli więc do wniosku, że powrót Pucharu Ekstraklasy byłby optymalnym rozwiązaniem - mówi nam Marcin Stefański, dyrektor logistyki w Ekstraklasie SA. - Duże turnieje, ligi regionalne? U nas marketingowo by się to raczej nie sprawdziło. Na razie warto się skupić na tym, jaką mamy infrastrukturę i możliwości organizacyjne. Będziemy systematycznie skracać przerwy między rozgrywkami, zwiększać liczbę meczów, bo taka jest tendencja w całej Europie. Ale do tego potrzebujemy odpowiednich boisk.
Ekstraklasie w zreformowaniu rozgrywek może pomóc PZPN. - Cieszy nas pomysł przywrócenia Pucharu Ekstraklasy. My za ligę nie odpowiadamy, ale i tak służymy wsparciem. Będziemy na przykład wpływać na samorządy, aby pomagały budować nowe obiekty z podgrzewanymi murawami - powiedział DGP dyrektor sportowy PZPN Jerzy Engel.
Według wstępnych planów Ekstraklasy PE mógłby się już pojawić w sezonie 2010/2011. Prawdopodobnie jeszcze nie zimą (będzie brakować odpowiednich stadionów, wciąż budowanych na Euro 2012), ale w maju.
- Chcielibyśmy, aby w przyszłym sezonie rozgrywki ekstraklasy zostały wznowione 1 - 12 lutego, czyli dwa tygodnie wcześniej niż w obecnym. W ten sposób pojawiłyby się nowe terminy na PE wiosną - mówi nam Adrian Skubis z Ekstraklasy. - Docelowo chcemy kończyć na tydzień przed Bożym Narodzeniem, a startować już w styczniu. Być może rok 2012 rozpoczniemy dwiema kolejkami Pucharu Ekstraklasy, ponieważ sezon 2011/2012 będzie trzeba szybko skończyć. Według umów do połowy maja 2012 roku należy przekazać konkretne stadiony UEFA. Nie wykluczamy jednak, że i po tym terminie PE będzie wciąż trwać, ale drużyny wystąpią w niepełnych składach.
Wciąż dyskutuje się nad formatem rozgrywek - czy drużyny zostaną podzielone na grupy, jak było to we wcześniejszych latach, czy może od razu będzie obowiązywać faza pucharowa. Pojawiają się nawet głosy, aby Pucharowi Ekstraklasy zmienić nazwę i zaprosić do niego również zespoły z I ligi. - Dla nas, trenerów, to chyba nieistotne, czy będą grupy, czy nie. Najważniejsze, aby piłkarze rozgrywali więcej spotkań o jakąś tam stawkę - mówi Probierz. Cieszy się również selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda, który był zwolennikiem reorganizacji rozgrywek jeszcze przed Euro 2012.
Puchar Ekstraklasy nie został zorganizowany w obecnym sezonie z powodu braku sponsora oraz telewizji, która chciałaby transmitować mecze. To od tego, czy nowy format turnieju będzie atrakcyjny, zależy medialność imprezy. Swoje mogą zrobić również przepisy nakazujące trenerom, aby ci w każdym meczu wystawiali co najmniej pięciu piłkarzy na co dzień grających w ekstraklasie. Jednak nawet jeśli nie znajdzie się chętny na pokazywanie meczów, które mają służyć trenerom do eksperymentowania, a piłkarzom do utrzymania formy, to PE - pod taką nazwą czy inną - zostanie rozegrany. Polscy zawodnicy muszą występować częściej i po latach narzekań przyzwyczaić się wreszcie do grania systemem środa - sobota. Bo cały Zachód gra tak od dawna.
Drużyny z krajów, w których przerwa w rozgrywkach trwa stosunkowo długo, wyjeżdżają zimą nie tylko na zgrupowania, ale i na lokalne puchary. Uczestniczą również w ligach regionalnych. W 2007 roku powstała Liga Bałtycka, obejmująca Litwę, Łotwę i Estonię, która miała być odpowiedzią na Ligę Królewską (Dania, Szwecja i Norwegia). Liga zaczyna się jesienią, a kończy wiosną. Ma sponsora i partnera telewizyjnego.
Z kolei nasi południowi sąsiedzi - Czesi i Słowacy - stworzyli własną ligę zimową - Tipsport Ligę. Liga rozgrywana jest w ciągu trzech styczniowych tygodni w siedmiu miastach Czech oraz Słowacji i co roku budzi bardzo duże zainteresowanie mediów. Uczestniczą w niej 24 zespoły. Zwycięzca meczu finałowego w Pradze (na sztucznej murawie, podobnej do tej, na jakiej CSKA Moskwa grał w Lidze Mistrzów) otrzyma 300 tys. koron czeskich.
Z regionalnych pucharów rozgrywanych w Europie należy wyróżnić SMG and Baltia Champions Cup, w którym uczestniczą mistrzowie z krajów byłego ZSRR. Turniej rozgrywany jest w Moskwie, pod patronatem prezydenta FIFA Seppa Blattera i na Wschodzie cieszy się sporym prestiżem.
Ligi i turnieje rozgrywane poza oficjalnymi rozgrywkami, które służą utrzymaniu formy piłkarzy, są popularne w krajach Ameryki.
@RY1@i02/2010/013/i02.2010.013.000.0020.001.jpg@RY2@
Za kilka lat polscy ligowcy będą grać o stawkę nawet w styczniu
Fot. Marek Zieliński/Newspix.pl
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu