Co wydarzyło się w Szczytnie
W jeden z ostatnich lipcowych weekendów w Szczytnie odbywało się doroczne, organizowane od 1991 r., wydarzenie artystyczno-rozrywkowe pt. „Dni i Noce Szczytna”. Oprócz koncertów i jarmarków organizator – Miejski Dom Kultury w Szczytnie – zaplanował strefę atrakcji dla dzieci i podpisał na tę usługę umowę z rypińską firmą Lunapark Europa, która działa w branży rozrywkowej jako objazdowy park rozrywki od 1969 r. W umowie był zapis o odpowiedzialności finansowej właściciela za ewentualne wypadki i straty. O wesołe miasteczko dla dzieci mieli zabiegać sami mieszkańcy, którzy znali jego ofertę z poprzednich edycji imprezy. W trzecim dniu zabawy na karuzeli typu break dance zdarzył się wypadek. Poszkodowani zostali 9-letni chłopiec i jego 30-letni wujek. Dziecko, mimo natychmiastowego przewiezienia do szpitala, zmarło, zaś mężczyzna odniósł niegroźne obrażenia kręgosłupa. Mimo tej tragedii organizator nie przerwał imprezy.
Szczegółowe badania urządzenia potrwają jeszcze długo. Oprócz śledczych prowadzi je również Urząd Dozoru Technicznego. Według wstępnych informacji przyczyną wypadku było pęknięcie ramienia, do którego doczepiona była gondola – to w niej siedzieli poszkodowani. Właściciel karuzeli Jacek Tomaszewski miał zezwolenie na użytkowanie sprzętu, zadbał też o jego sprawdzenie przez konserwatora przed startem imprezy. Po zdarzeniu nie chciał rozmawiać z mediami. DGP powiedział jedynie, że z jego strony wszelkie formalności były dochowane. Zdarzył się zaś nieszczęśliwy wypadek, tak rzadki jak katastrofa samolotu. Nic nie ma sobie do zarzucenia szczycieński MDK – zrobił to, co należało, czyli sprawdził dokumenty. Czy można było zrobić więcej? ©℗
rozmowa
Andrzej Materna
dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Szczytnie
W jaki sposób jako organizator zadbaliście o bezpieczeństwo osób bawiących się w lunaparku?
„Dni i Noce Szczytna” to duże wydarzenie, które organizujemy od 28 lat. Towarzyszy mu wiele atrakcji, które organizowane są również przez firmy zewnętrzne. Lunapark funkcjonował w Szczytnie przez okres, który obejmował również „Dni i Noce Szczytna”. Był zorganizowany poza obszarem imprezy. Właściciel firmy dzierżawił od nas teren w ramach umowy. Aby ją podpisać, wymagaliśmy dodatkowo od firmy pozwoleń i atestów sprzętu oraz polisy ubezpieczeniowej.
Jak sprawdzaliście państwo sprzęt lunaparku?
Nie jesteśmy uprawnieni do kontroli sprzętu. Sprzęty w lunaparkach podlegają kontroli i nadzorowi uprawnionych i specjalistycznych instytucji, które dopuszczają je do użytku i wydają stosowne dokumenty. Tak jak już wspominałem, skontrolowaliśmy wszystkie dokumenty, które właściciel dodatkowo musiał załączyć do umowy. Pozwolenie na użytkowanie urządzeń było aktualne, zostało wydane w kwietniu tego roku.
Może na karuzelę trzeba było wysłać pracownika technicznego gminy, by upewnił się, że wszystko działa, jak należy?
Lunapark jest podmiotem prywatnym. Nie mamy uprawnień ani podstaw prawnych do kontrolowania niezależnej od nas instytucji. Pytanie o pracownika technicznego nadzorującego teren należy skierować do właściciela firmy.
Dlaczego po wypadku nie przerwano imprezy?
Przede wszystkim skupiliśmy się na realnej pomocy rodzinie. Psycholog, z którym współpracuje nasz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, był u rodziny w bardzo szybkim czasie od tej tragedii. Staraliśmy się objąć rodziców jak najszerszą opieką. To było w tamtej chwili najważniejsze. Rozważaliśmy odwołanie koncertu, ale po przeanalizowaniu sytuacji uznaliśmy, że nie byłoby to dobre wyjście. Nie z uwagi na koszty związane np. z gażą dla artystów, którzy mieli wystąpić. Myśleliśmy o bezpieczeństwie całego wydarzenia i tłumu ludzi, który tam był. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu