Głodowe wsparcie banków żywności
Za niskie dofinansowania dla instytucji pomocowych stawiają pod znakiem zapytania sukces inicjatyw mających przeciwdziałać marnotrawstwu i ubóstwu
Kilkunastu stałych pracowników, średnio ponad kilkaset ton żywności odebranej od marketów rocznie i ledwie kilkadziesiąt tysięcy złotych wsparcia – tak wygląda rzeczywistość większości banków żywności (BŻ) w Polsce. Bez unijnego dofinansowania i zaangażowania prywatnych darczyńców większość z nich nie dałaby rady udźwignąć finansowego ciężaru codziennej pracy.
Sytuacja miała się zmienić, a stabilność finansowa poprawić dzięki ustawie o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Zgodnie z jej zapisami sieci handlowe musiałyby zawrzeć umowy z organizacjami takimi jak BŻ i przekazywać im niesprzedaną, a wciąż dobrą żywność. Za uchylanie się od tych obowiązków sklepy przekazywałyby 10 gr od każdego kilograma wyrzuconych produktów, a środki te trafiłyby właśnie do organizacji pomocowych. Jednak prace nad ustawą, mimo rzadko spotykanego konsensusu wśród parlamentarzystów, utknęły na etapie sejmowej komisji gospodarki i rozwoju. I prawdopodobnie taki impas utrzyma się do końca obecnej kadencji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.