Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyszłość pierwszego prezesa SN w rękach starych sędziów

Kamil Zaradkiewicz
embuk-importer
4 maja 2020

Ci, którzy byli wyłonieni nie przez obecną Krajową Radę Sądownictwa, mają w Sądzie Najwyższym zdecydowaną przewagę liczebną. Jest ich aż 56

Sędziów powołanych już po zmianach w KRS, a tym samym zapewne cieszących się większym zaufaniem Pałacu Prezydenckiego, jest na razie jedynie 37. A to oznacza, że starzy sędziowie, jeżeli uda im się działać w sposób jednolity, mogą nie dopuścić do wyboru kandydatów na I prezesa SN w pierwszym terminie, czyli 8 maja. Bo choć jest obowiązek wzięcia udziału w Zgromadzeniu Ogólnym sędziów SN, to sędziowie zastanawiają się, czy dobrym rozwiązaniem nie byłoby po prostu opuszczenie obrad w ich trakcie. Ustawa o SN stanowi bowiem, że do przeprowadzenia zgromadzenia w pierwszym terminie wymagany jest udział co najmniej 84 jego członków. Wówczas kandydatów na I prezesa SN udałoby się wybrać zapewne dopiero w trzecim terminie, gdyż w takim przypadku wystarczy do tego udział jedynie 32 członków zgromadzenia.

Postępując w taki sposób, starzy sędziowie opóźniliby, choć zapewne w nieznaczny sposób, obsadzenie stanowiska szefa SN. Ważniejsze jednak, że taki I prezes SN miałby bardzo słabą legitymację do pełnienia tego urzędu. Nie dość, że mógłby się pochwalić poparciem zaledwie nieco ponad jednej trzeciej sędziów SN, to jeszcze byliby to tylko sędziowie kojarzeni z tzw. dobrą zmianą. W takim przypadku kierowanie SN byłoby nie lada wyzwaniem.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.