Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Ziobro przejmuje CBA, igrzyska czas zacząć

19 lutego 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Z a częło się jak u Hitchcocka, od trzęsienia ziemi. Wczoraj rano media obiegły informacje, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczęli przeszukania w mieszkaniach pancernego Mariana, czyli szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Niegdyś zaufany człowiek prezesa prezesów, po reportażu „Superwizjera” TVN, w którym dziennikarze ujawnili proceder wynajmowania pokoi na godziny w jego kamienicy, stał się dla Prawa i Sprawiedliwości człowiekiem bardzo niewygodnym. I z racji dużej niezależności NIK bardzo trudno usuwalnym. Wydaje się też, że już nie jest godzien zaufania prezesa prezesów.

Zaledwie kilkadziesiąt minut później gruchnęła wieść, że zatrzymano słynnego agenta Tomka. Także on był swego czasu pupilem obozu obecnie rządzącego, nawet posłem PiS, by potem próbować sił w biznesie prywatnym. I właśnie w związku z tym postawiono mu zarzuty. To, że agent amant ostatnio próbował się lansować na ofiarę reżimu PiS i przepraszał osoby, które wcześniej rozpracowywał, wiarygodności mu nie podniosło. Z drugiej strony też nie obniżyło, bo jej zwyczajnie nie ma.

Wreszcie kilka kwadransów potem rządowy portal TVP Info podał informację, która nieoficjalnie krążyła już kilka godzin wcześniej: Ernest Bejda przestanie być szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Wczoraj skończyła się jego kadencja i najwyraźniej kolejna nie nastąpi. Jego obowiązki pełnić będzie pułkownik Andrzej Stróżny z katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To człowiek związany z prokuratorem krajowym Bogdanem Święczkowskim, a więc ze Zbigniewem Ziobrą. Tej kandydatury nie opiniowała jeszcze sejmowa komisja ds. służb specjalnych, można więc zaryzykować tezę, że nie jest to kandydat przygotowywany do swojej funkcji od dłuższego czasu. Jednak na pewno taki, który ma pełne poparcie obozu rządzącego. Można też dalej spekulować, czy brak kolejnej kadencji dla Bejdy jest związany z ostatnimi doniesieniami o wątpliwościach w finansach CBA, czy poranne akcje miały być przykryciem słynnego już środkowego palca posłanki Joanny „coś mi wpadło do oka” Lichockiej, czy po prostu efektownym zakończeniem czteroletnich rządów Bejdy. Argumenty za i przeciw każdej z tych teorii można znaleźć bez problemu i spierać się długo.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.