Koszty uboczne funduszu odbudowy
Przeciwnicy funduszu odbudowy dostali nowy argument do ręki - 3 mld euro, jakie według wyliczeń Ministerstwa Finansów Polska miałaby płacić rocznie, gdyby inne kraje przestały spłacać swój dług. Dla ziobrystów to kolejny argument w sporze z premierem Morawieckim. Zwolennicy funduszu odpowiadają, że to mało realny scenariusz
fot. John Thys/AP/East News
Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej
Fundusz odbudowy zakłada zasilenie europejskich gospodarek kwotą 750 mld euro. Na pierwszy ogień pójdzie bezzwrotna pomoc w wysokości 390 mld euro (z czego Polska dostanie prawie 24 mld). Kraje mogą też skorzystać z korzystnych pożyczek na łączną sumę 360 mld euro, które potem będą musiały spłacić same. Co, jeśli nie spłacą?
To właśnie w dokumencie, który ma ratyfikować Sejm, a na co nie zgadza się Solidarna Polska, zapisano, w jaki sposób zostanie zabezpieczona „wypłacalność” UE. Według niego Komisja Europejska powinna - jako rozwiązanie stosowane w ostateczności - mieć możliwość wezwania do „udostępnienia zasobów pieniężnych”. Na tej podstawie resort policzył ewentualne polskie zobowiązania. Wskazał, że Komisja mogłaby wezwać państwa członkowskie do udostępnienia środków w wysokości nawet do 0,6 proc. dochodu narodowego brutto rocznie, co w przypadku Polski oznacza nawet ok. 3 mld euro (bazując na wysokości DNB dla Polski w 2020 r. na poziomie 496 mld euro).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.