Kredyt zero nie jest taki zły
Mieszkanie na start to chyba najmniej szkodliwe rozwiązanie, które realizuje kampanijną zapowiedź Koalicji Obywatelskiej. Przed wyborami ówczesna opozycja starała się przebić Prawo i Sprawiedliwość w licytacji na najtańszy kredyt mieszkaniowy. PiS chciał brać od kredytobiorców 2 proc. KO zapowiadała 0 proc. A teraz obietnica staje się faktem: jest zero, ale nie zero bezwzględne. Więcej (czy raczej mniej): zero będzie dla nielicznych.
Na tym właściwie można by poprzestać. 500 mln w tym roku, miliard czy dwa w kolejnym. Podobne kwoty przez dekadę, w ciągu której będzie obowiązywać dopłata do oprocentowania. Stosunkowo niewiele jak na obietnicę wyborczą. Ale ta obietnica to również wskazówka, jak politycy podchodzą do „kwestii mieszkaniowej”.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.