Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Zasób, nie przeszkoda

Otwarcie oddziału
Instytutu Pileckiego
w Berlinie. 16 września 2019 r.
Otwarcie oddziału
Instytutu Pileckiego
w Berlinie. 16 września 2019 r.fot. Grzegorz Karkoszka/Materiały prasowe
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Dyskusja nad rolą Instytutu Pileckiego jest potrzebna. Nie niszczmy jednak instytucji, która stanowi zasób polskiego państwa w coraz bardziej niespokojnych czasach

W jednej ze scen filmu „Monty Python i Święty Graal” tłum chłopów przyprowadził do rycerza kobietę, krzycząc: „Mamy wiedźmę! Spalmy ją!”. Na pytanie „Skąd wiecie, że to wiedźma?”, tłuszcza odkrzykuje: „Wygląda jak wiedźma!”. Kobieta pokazuje na swoje przebranie i przyczepiony do twarzy sztuczny nos: „Oni mnie tak ubrali. I to nie jest mój nos”. „No… tak. Ale to jest wiedźma! Spalmy ją” – wrzeszczy tłum. Czytając komentarze Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na temat działalności oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie, ta scena z filmu Monty Pythona co i rusz staje nam przed oczami.

„W ramach przeprowadzonego audytu w oddziale Instytutu Pileckiego w Berlinie stwierdzono nieprawidłowości. Dotyczyły one m.in. programu stypendialnego – nieprawidłowo przyznanych stypendiów, błędów w regulaminie i ogłoszeniach o konkursach stypendialnych, realizowaniu działań, których zakres wykraczał poza ustawowe zadania (...). Powyższe nieprawidłowości skutkowały zwrotem do budżetu MKiDN części dotacji podmiotowej” – takie stanowisko resortu przytacza Łukasz Grajewski w artykule poświęconym Instytutowi Pileckiego w Berlinie („Tygodnik Powszechny” z 28 marca 2025 r.). Kilka dni wcześniej, w wywiadzie wiceministra kultury Macieja Wróbla dla „Gazety Wyborczej”, padły słowa: „Każde euro wydatkowane w Niemczech jest weryfikowane”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.