Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Trzeba skończyć z biurokracją i pomóc Polakom ze Wschodu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

ROZMOWA

ARTUR GRABEK:

ROBERT WYSZYŃSKI*:

Karta Polaka to de facto niepełne obywatelstwo. Brakuje programów wsparcia dla osób, które chciałyby wrócić do Polski. Od 12 lat niezrealizowany jest 52. artykuł konstytucji gwarantujący osobie z polskim pochodzeniem możliwość osiedlenia się na terenie RP.

Aby ją dostać, trzeba pojechać do konsulatu, który w Kazachstanie może być oddalony o kilka tysięcy kilometrów. Trzeba tam przedstawić dokumenty potwierdzające polskie pochodzenie. A potem zdać egzamin ze znajomości języka polskiego i odpowiedzieć na pytania, np. jakie ciasto je się w Polsce na Wielkanoc. Skąd ten potomek Polaka w Kazachstanie ma wiedzieć, że jest to mazurek, kiedy tam nawet nie ma pszczół. Słowacy czy Węgrzy, którzy swoim rodakom dawali podobną kartę, odeszli od restrykcyjnych wymogów biurokratycznych, wystarczy im świadectwo dwóch innych osób potwierdzające pochodzenie. Ponadto oni zaczynali zaraz po odzyskaniu niepodległości. My czekaliśmy 20 lat.

Stworzyli system, który pomagał wrócić, zdobyć wykształcenie, pracę i mieszkanie. Nazywam to polityką powrotu. Te działania doprowadziły do stworzenia rosyjskojęzycznych enklaw, ale dzieci repatriantów wychodzą z tych enklaw i tworzą społeczność niemiecką.

Nasz system zamiast pomagać tym ludziom, stawia bariery. W 2004 r. do Pol-ski przyjechało 21 rodzin, w 2005 r. - 10 w ramach systemu Rodak. Niemcy swego czasu ściągali rocznie ponad 100 tys. ludzi. Teraz ściągają Polaków, podobnie jak Rosjanie. W ciągu 20 lat na Ukrainie liczba Polaków spadła o kilkadziesiąt tysięcy, bo nasz rząd nie ma dla nich żadnej oferty. Polacy na Ukrainie czy Białorusi są najgorzej wykształconą nacją. Więc lepiej dla nich przyjąć inne obywatelstwo, zdobyć wykształcenie, pracę i godnie żyć.

Polska z kraju emigranckiego stała się krajem migranckim. Pogłębia się dziura demograficzna. Jeżeli nie ułatwimy przyjazdu naszym rodakom, to przyjadą do Polski inne nacje. A to może być zagrożeniem. Widać to we Francji czy USA, gdzie rząd musi walczyć z separatyzmem Algierczyków czy Meksykanów.

, wykładowca Instytutu Socjologii UW i były dyrektor Instytutu Kresowego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.