Minister środowiska pozwoli na wycinanie lasów
Ostry konflikt na linii Ministerstwo Środowiska - Lasy Państwowe. Resort chce przekazać samorządom tysięące hektarów terenów leśnych i zmusić Lasy do wycinania większej liczby drzew.
Nowelizacji ustawy proponowanej przez resort środowiska sprzeciwiają się opozycja, koalicyjne PSL oraz mianowany przez obecną ekipę dyrektor Lasów Państwowych Marian Pigan. Wczoraj minister środowiska Andrzej Kraszewski powołał nawet specjalny zespół, który ma zażegnać narastający konflikt.
Najwięcej wątpliwości budzi pomysł przekazania miastom terenów leśnych znajdujących się w ich granicach, a zarządzanych dziś przez Lasy Państwowe. - To świetny pomysł, bo przecież gmina wie lepiej, jak zarządzać gruntem znajdującym się na jej terenie - mówi Tomasz Kulesza z PO, członek sejmowej komisji ochrony środowiska.
Tyle tylko, że ministerstwo nie ma danych, o jaki obszar leśny chodzi. Nie wiedzą tego też Lasy Państwowe. A w samej Warszawie może to być, bagatela, 1,2 tys. ha. Podobnie jest w Katowicach czy Gdańsku. Lasy stanowią także niemal połowę obszarów wielu atrakcyjnych kurortów, np. Sopotu.
Przejmując zalesione tereny, gminy będą mogły zmienić ich przeznaczenie. Aby to zrobić, nie będą nawet musiały zmieniać planu zagospodarowania przestrzennego. Wystarczy, że nie przeznaczą pieniędzy na pielęgnację i nowe nasadzenia, a będą wycinać drzewa. To prawdopodobny scenariusz, bo zgodnie z planowanymi zmianami, starosta lub prezydent miasta będzie sam przygotowywać, wykonywać i zatwierdzać plany wobec przejętych lasów.
Obecnie samorządowcy często są bezradni, bo Lasy nie idą na żadne ustępstwa. W marcu tego roku mieszkańcy Szklarskiej Poręby protestowali przeciwko blokowaniu przez LP budowy kolejki na Szrenicę. Krynica-Zdrój nie może zbudować nowczesnego toru saneczkowego, bo Lasy nie zgadzają się na wycinkę drzew na Górze Parkowej. Gdyby tereny leśne przeszły pod zarząd gmin, te miałyby wolną rękę.
Takiemu scenariuszowi zaprzecza wiceminister środowiska Janusz Zaleski. - Lasy oddane pod zarząd gminom będą musiały zachować swój dotychczasowy, rekreacyjny charakter, bo w przeciwnym razie przedsiębiorstwo Lasy Państwowe będzie mogło natychmiast te tereny odebrać - zapewnia wiceminister Zaleski.
Jednak w projekcie jest zapis, że dla tych lasów trzeba stosować "złagodzony reżim". - Obawiam się, że będzie to zmierzało do zamiany terenów leśnych na działki, np. budowlane - alarmuje prof. Jan Szyszko z PiS, były minister środowiska.
Nawet jeżeli ta wizja jest zbyt pesymistyczna, to już umieszczenie w przejętym przez gminę lesie parku rozrywki czy pola golfowego zachowa rekreacyjny charakter lasu. - To bardzo niebezpieczne rozwiązanie - mówi Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL. I dodaje, że najwyraźniej resort nie dostrzega pozaprodukcyjnej funkcji lasu. A bez nich miasta czeka horror. Jeden hektar lasu przejmuje 16,5 tony pyłów generowanych w dużych aglomeracjach na potęgę.
O tym, że istnieje presja, by LP zajmowały się głównie produkcją drewna, widać w innym zapisie projektu. Zakłada on powołanie Rady Lasów Państwowych. Przedstawicieli delegowaliby do nich ministrowie środowiska, skarbu, gospodarki i finansów. Rada miałaby analizować plany finansowe 430 nadleśnictw i dyrekcji regionalnych LP. Nawet wiceminister Zaleski przyznaje, że to zadanie niewykonalne.
- Taki zapis w założeniach do ustawy jest nieporozumieniem, błędem w druku - bagatelizuje. Zdaniem Zaleskiego zadaniem rady ma być raczej wpływanie na całą politykę lasów. - Ministrowie finansów, skarbu i gospodarki będą z pewnością zainteresowani wycinaniem większej ilości drzew - uważa Żelichowski, przed laty minister środowiska.
- Mamy obawy, jak w każdym wypadku, który wiąże się ze zwiększeniem wpływu polityków na działalność LP - mówi Marian Pigan, dyrektor generalny LP. Podkreśla, że LP wywiązują się dziś bardzo dobrze z obowiązku dostarczania surowca na rynek. Zwraca też uwagę, że jest jednak granica możliwości zwiększania pozyskania drewna. A tą granicą jest obowiązek zachowania lasów i powiększania ich zasobów. W dodatku blisko 40 proc. gruntów leśnych objął program unijny Natura 2000. A na tych terenach prowadzenie wycinki na szeroką skalę jest niemożliwe.
@RY1@i02/2010/141/i02.2010.141.000.004a.001.jpg@RY2@
Mariusz Staniszewski
mariusz.staniszewski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu