Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Polityk, urzędnik czy przyjaciel

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Sławomir Nowak, Cezary Grabarczyk czy Jacek Michałowski? A może Joanna Kluzik-Rostkowska lub Jacek Sasin? Kto będzie nowym szefem Kancelarii Prezydenta, zależy nie tylko od tego, kto wygra wybory.

Na zapleczu obu kandydatów ścierają się koncepcje, kogo będzie potrzebował nowy prezydent.

Bronisław Komorowski przy wyborze szefa kancelarii stanie przed wyborem: czy ma być ona polityczna, czy też urzędnicza. - Na razie myślimy o 4 lipca, potem pomyślimy, co dalej - bagatelizuje Andrzej Halicki, rzecznik klubu Platformy Obywatelskiej.

Ale wewnątrz partii od dawna przewijają się nazwiska osób, które za Komorowskim mogłyby podążyć do Pałacu Prezydenckiego. Przede wszystkim Sławomira Nowaka. Mógłby on zostać szefem kancelarii nie tylko jako szef sztabu i główny autor zwycięskiej kampanii. Miałby on również gwarantować premierowi Donaldowi Tuskowi, że na linii rząd - prezydent nie dojdzie do szorstkiej przyjaźni znanej z czasów Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera czy Lecha Kaczyńskiego i Kazimierza Marcinkiewicza.

Inną osobą wymienianą w kontekście Kancelarii Prezydenta jest obecny minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. To polityk, ale też prawnik, który dobrze się zna i lubi z Komorowskim. Pytanie, czy Tusk puściłby go, skoro infrastruktura przed Euro 2012 to kluczowy resort i zmiana ministra teraz mogłaby wywołać zamieszanie. Osoby z otoczenia marszałka wskazują, że wcale nie musi tu grać roli klucz polityczny. Komorowski zna spore grono osób, z którymi współpracował w ciągu 20 lat kariery politycznej w III RP. Choćby obecnego p.o. szefa kancelarii Jacka Michałowskiego.

Gdyby wybory wygrał Jarosław Kaczyński, murowanym kandydatem do roli szefa jego kancelarii byłaby obecna szefowa jego sztabu Joanna Kluzik-Rostkowska. Dla niej miałby to być przystanek w dalszej politycznej karierze. Przez rok zyskałaby doświadczenia i poznałaby mechanizmy polityki międzynarodowej. - Takie przygotowanie dałoby jej w przyszłości świetny start do zajęcia pozycji głównej twarzy PiS - przyznaje jeden z posłów tego ugrupowania. Kluzik-Rostkowska mogłaby wrócić do Sejmu podczas następnych wyborów parlamentarnych i być lokomotywą kampanii.

Innym rozwiązaniem miałoby być powierzenie funkcji szefa kancelarii jej obecnemu wiceszefowi Jackowi Sasinowi, byłemu wojewodzie mazowieckiemu. Zyskał on wielkie uznanie kierownictwa PiS za organizację pracy kancelarii tuż po katastrofie oraz organizację ceremonii pogrzebowej pary prezydenckiej. Jeśli Kaczyński zwycięży, Sasin w najgorszym razie zachowa obecne stanowisko.

Bo gra będzie się toczyła nie tylko o stanowisko szefa kancelarii, ale też inne ministerialne funkcje przy prezydencie. Już teraz wiadomo, że pewne miejsce u boku Jarosława Kaczyńskiego ma także Witold Waszczykowski, który cieszył się zaufaniem zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego - to on mianował go zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Kaczyński zostawiłby także innego prezydenckiego ministra - Andrzeja Dudę.

Z kolei otoczenie Bronisława Komorowskiego jest przekonane, że na Krakowskie Przedmieście pójdą za nim jego bliscy współpracownicy z Sejmu: Jaromir Sokołowski i szef biura prasowego Sejmu Krzysztof Luft. To im w wielkim stopniu zawdzięczałby swoje zwycięstwo.

@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.000.004a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.000.004a.002.jpg@RY2@

Grzegorz Osiecki

Mariusz Staniszewski

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.