Wyniki I tury to ostrzeżenie dla PO
Wybory prezydenckie w Polsce - w połączeniu ze zbliżającą się 30. rocznicą powstania "Solidarności" - przyciągnęły uwagę zagranicznych mediów.
W ostatnich dniach większość światowych mediów skupiła się na analizie sytuacji w Polsce oraz wyników pierwszej tury głosowania.
Najwięcej uwagi poświęcił Polsce prestiżowy dziennik "The Financial Times", który w specjalnej wkładce podsumował nie tylko bieżącą sytuację polityczną w Polsce, ale też dwie dekady transformacji. "Wcześniejsze wybory stały się koniecznością po nagłej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Był on wrogiem obecnego rządu i zawetował niektóre kluczowe ustawy, ale z drugiej strony stanowił też przekonującą wymówkę, pozwalającą uniknąć kosztownych politycznie reform. Zniknie ona, gdy - jak się na to zanosi - Bronisław Komorowski zostanie następnym prezydentem" - podkreśla dziennik.
Z kolei niemiecka gazeta "Financial Times Deutschland" zwróciła uwagę, że wybór prezydenta uwypuklił dzielące Polskę różnice pomiędzy bogatszą zachodnią częścią kraju a biedniejszym wschodem. "Druga tura wyborów w najludniejszym spośród krajów nowej UE będzie decyzją, która z nich jest dziś w Polsce silniejsza. To będzie wybór między obawą a nadzieją, między otwarciem a zamknięciem" - czytamy w komentarzu.
Inne gazety chętniej koncentrują się na wyborczej arytmetyce. "Wyniki pierwszego głosowania powinny być dla PO ostrzeżeniem, że wynik wyścigu wcale nie jest przesądzony" - piszą z kolei komentatorzy "Wall Street Journal Online". "Polacy lubią Jarosława Kaczyńskiego daleko bardziej niż są skłonni to przyznać" - podsumował z kolei szacowny tygodnik "The Economist". Autorzy tygodnika nie ukrywają, że ich zdaniem marszałek Komorowski jest politykiem sztywnym i mało wyrazistym, a jego popularność zasadza się na popularności premiera Donalda Tuska. Stawiają też tezę, że o wyniku rozstrzygną wakacje: elektorat Komorowskiego rozjedzie się zaraz albo na urlopy, albo do prac sezonowych na Zachodzie.
Rosyjskie i hiszpańskie media kluczową rolę przypisują jednak lewicy. "Grzegorz Napieralski zdobył więcej głosów, niż zakładali eksperci" - przypomina rosyjska gazeta "Komiersant", domniemując, że głosy te przejdą w drugiej turze na Komorowskiego, gdyż elektorat przewodniczącego SLD nie zagłosuje na tak radykalnego antykomunistę jak Kaczyński. Identyczne wnioski wyciągnęli dziennikarze hiszpańskiego dziennika "El Pais". Choć ich zdaniem, jeżeli chodzi o gospodarkę, SLD jest znacznie bliżej do PiS niż do PO. Jeszcze dalej idą autorzy z francuskiej gazety "Le Figaro", których zdaniem politycy "odtąd będą musieli się liczyć z SLD" - partią odnowioną, nowoczesną, liberalną.
W oczywisty sposób media z innych krajów są zainteresowane tym, jakie kierunki polityki zagranicznej proponują kandydaci. "W ciągu zaledwie paru tygodni Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński zdążyli się przyznać, jeżeli nie do miłości, to przynajmniej do gotowości do ścisłej współpracy z Rosją" - zauważa "Rossijskaja Gazeta". "Szczególne wrażenie sprawiło takie oświadczenie, gdy padło z ust Jarosława Kaczyńskiego, który dotychczas słynął z antyrosyjskich poglądów" - dodaje rosyjski komentator. Antyrosyjskość kandydata PiS dostrzegli też Hiszpanie. "El Pais" otwarcie pisze o niezwykle agresywnej polityce Kaczyńskiego wobec Moskwy i Berlina.
ndz, mk, pw, rw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu