Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Rzepliński: prezes kroczący wyłącznie własnymi ścieżkami

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Andrzej Rzepliński uchodzi za prawnika wręcz modelowego: pryncypialny i uczciwy, a jednocześnie chłodny i nieprzystępny. A przy tym - choć był zarówno w PZPR, jak i w jednej wojskowej kompanii z braćmi Kaczyńskimi - niepozwalający wpisać się w żadne polityczne podziały. Teraz 62-letni Rzepliński ma szansę stać się jednym z najważniejszych prezesów w dotychczasowej historii Trybunału Konstytucyjnego

Jeden z przyjaciół rodziny Rzeplińskich z wizyt w domu na warszawskim Ursynowie zapamiętał następującą historię. - Gdy trzeba było przywieźć wodę oligoceńską to on - jako osoba bez prawa jazdy - wsiadał na rower i ciągnął za sobą przyczepiony na sznurku baniak, wzbudzając tym powszechną wesołość sąsiadów - wspomina jeden z naszych rozmówców. Rzepliński zdawał się tym jednak niewiele przejmować. Podobnie, jak później w trakcie kariery zawodowej opiniami swoich licznych krytyków. Początkowo jego biografia przypominała typową historię nowej, powojennej peerelowskiej inteligencji. Z dwoma bardzo typowymi składnikami takiego życiorysu: ucieczką z rolniczej prowincji na studia w Warszawie i idącym z nią zazwyczaj w parze wstąpieniem do PZPR. Ci, kórzy pamiętają Rzeplińskiego z tamtych lat, kreślą jednak bardziej złożony obraz jego osoby. - Zawsze trzeźwo oceniał sytuację. Unikał partyjnej nowomowy i uczciwie trzymał się swoich poglądów - mówi nam Paweł Moczydłowski, socjolog i były szef polskiego więziennictwa, który zaprzyjaźnił się z Rzeplińskim w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW, gdzie obaj pracowali po studiach. To wówczas - pod koniec lat 70. - Rzepliński zaczął przechodzić na drugą stronę barykady. W 1981 roku wystąpił z partii (legitymacje podobno spalił) i zaczął współpracować z opozycją na całego. - Pamiętam go z Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych "Solidarności" (była to grupa ekspertów przygotowująca reformę i demokratyzację polskiego prawa - red.). Andrzej Rzepliński był wówczas jednym z twórców koncepcji Krajowej Rady Sądownictwa - mówi Jerzy Stępień, późniejszy szef TK.

Doktorat z kryminologii i zainteresowanie więziennictwem sprawiły, że po 1989 roku związał się z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Choć dużo mniej medialny od pierwszego szefa HFPC Marka Nowickiego Rzepliński szybko stał się jedną z twarzy organizacji. Zapotrzebowanie na jego ekspercką wiedzę było bardzo duże. Pod koniec lat 90. przygotowujący ustawę o IPN rząd AWS poprosił go o pomoc. Chodziło o to, by stworzyć takie mechanizmy lustracyjne, które nie będą godziły w prawa człowieka i nie rozpętają w Polsce atmosfery polowania na czarownice. Rzepliński - jako zdeklarowany zwolennik lustracji - włączył się ochoczo w te działania i przygotował wiele założeń ustawy. Był nawet brany pod uwagę, jako kandydat na pierwszego szefa IPN. Ostatecznie wygrał Leon Kieres, ale Rzepliński został jego doradcą. Radził kontrowersyjnie: na przykład, by opublikować listę Wildsteina na stronach instytutu. Jego opinie prawne doprowadziły też do odebrania pracownikom SB uprawnień kombatanckich.

Mimo tak mocno prolustracyjnego kursu Rzeplińskiemu nigdy nie było jednak po drodze z prawicą. Braci Kaczyńskich poznał wprawdzie jeszcze na studiach i - jak mówi nam jeden z przyjaciół rodziny - często wspominał ich "wspólne bieganie z karabinem na wojskowych ćwiczeniach dla studentów". Jednak w ostatnich dwóch dekadach wielokrotnie krytykował np. restrykcyjne podejście Lecha Kaczyńskiego (ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka) do spraw więziennictwa i zaostrzania kar dla przestępców. - W każdej z najważniejszych debat prawno-ustrojowych miał swoje własne, niepodrabialne zdanie. Dlatego nie lubili go zarówno ci z lewa, jak i z prawa - mówi nam Moczydłowski.

Konsekwentne ustawianie na pozycji niezależnego eksperta w końcu mu się jednak opłaciło. W 2007 roku PO lansująca hasło uspokojenia rozedrganych politycznych emocji w kraju zarekomendowała go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Trzy lata później Rzepliński został prezesem strażnika polskiego ładu ustrojowego. Dzięki specyficznym zasadom kadencyjności Rzepliński ma szanse stać się jednym z najważniejszych szefów trybunału w jego historii. Oznacza to bowiem, że pozostanie na stanowisku do grudnia 2016 roku. Dłużej TK szefował tylko Marek Safjan.

@RY1@i02/2011/203/i02.2011.203.07000030f.803.jpg@RY2@

Andrzej Rzepliński

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.