Firmy chcą kontrolować rząd
PIENIĄDZE z Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych nie mogą służyć politykom do łatania dziury budżetowej - uważają przedsiębiorcy. Ich zdaniem powinny być przeznaczane na aktywizację zawodową
Pracodawcy chcą mieć realny wpływ na to, jak wydawane są ich składki z Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. W tym celu domagają się powołania Rady FP i Rady FGŚP. - 5 maja w ramach zespołu w komisji trójstronnej rozpoczęliśmy prace nad rewizją wydatków FP - mówi nam Adam Ambrozik z Pracodawców RP.
Reakcja pracodawców to efekt tego, że decyzje w sprawie przeznaczenia pieniędzy z FP i FGŚP są często dziwaczne i nieuzasadnione. Podejmują je, według własnego uznania, politycy. Tak działo się np. z pieniędzmi FP. W 2007 r. pojawił się pomysł, aby połowa wpływających tam składek trafiła do NFZ. Rząd, szukając na siłę uzasadnienia tej decyzji, argumentował wtedy, że zdrowszy obywatel to lepszy pracownik. Wtedy pomysł upadł. Ale w 2009 roku już się udało. Od tego czasu, mimo sprzeciwów pracodawców, a nawet zastrzeżeń Biura Analiz Sejmowych, pieniądze z FP finansują staże dla lekarzy, pielęgniarek i położnych oraz zasiłki i świadczenia przedemerytalne. Fundusz wydaje na to 2,3 mld zł. Te ostatnie świadczenia są jednak przykładem transferów dezaktywizujących, a nie takich, które poprawiają sytuację na rynku pracy.
- Naszym zdaniem pieniądze z tych dwóch funduszy nie powinny być w ogóle pod nadzorem ministra finansów - uważa Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego. Chce, by w specjalnych radach przy obu funduszach zasiadali przedstawiciele pracodawców, którzy będą mieli wpływ na racjonalne wydawanie pieniędzy. Podobnie uważa Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Clubu. Także on chciałby, aby to pracodawcy realnie wpływali na to, w jaki sposób są wydawane pieniądze z funduszy.
Pracodawców oburzają też obecne decyzje polityków, którzy bardziej kierują się przy ich podejmowaniu sytuacją budżetu w 2012 r. niż ich potrzebami. - Sytuacja na rynku pracy wciąż jest trudna i rząd nie powinien zamrażać funduszy na aktywizację - uważa Adam Ambrozik. Tłumaczy, że tracą na tym pracodawcy, bezrobotni i cała gospodarka. Mniej osób podnosi swoje kwalifikacje, mniej zakłada firmy dofinansowane przez FP, mniej trafia na firmowe staże.
@RY1@i02/2011/090/i02.2011.090.000.005a.001.jpg@RY2@
Mniej dla bezrobotnych, więcej na konto ministra finansów
Bartosz Marczuk
bartosz.marczuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu