Kasy budowlane jak kontrolowane piramidy
Nieruchomości
Pomoc w zdobyciu mieszkania dla grupy, która nie ma klasycznie pojmowanej zdolności kredytowej - taki jest cel poselskiego (SLD) projektu ustawy o kasach oszczędnościowo-budowlanych i o wspieraniu przez państwo oszczędzania na cele mieszkaniowe. Proponowany przez autorów mechanizm wesprzeć ma np. naukowców, którzy gros swoich dochodów uzyskują z grantów, czy osoby zatrudnione na umowach cywilno-prawnych. Dziś dla banku nie są one wiarygodnymi kredytobiorcami. Wedle propozycji SLD kasy oszczędnościowo-budowlane byłyby quasi-bankami, tworzonymi i działającymi w formie spółek akcyjnych. Chętni do skorzystania ze wsparcia mogliby liczyć na dostosowanie oferty kredytowej do ich sposobu zarobkowania. Między kasą a zainteresowaną osobą fizyczną zawierana byłaby umowa docelowego oszczędzania na cele mieszkaniowe. Projekt zakłada także, że udzielony kredyt nie może być wyższy niż suma oszczędności wraz z premiami i oprocentowaniem.
Autorzy proponują, by osobie oszczędzającej w kasie corocznie udzielać finansowaną z budżetu państwa premię, stanowiącą 20 proc. zgromadzonego w danym roku wkładu oszczędnościowego. Nie więcej jednak niż 12 tys. zł.
Sceptyczna jest m.in. poseł Magdalena Gąsior-Marek (PO).
- Proponowany system ma formułę kontrolowanej piramidy finansowej - ostrzegała na piątkowym posiedzeniu Sejmu.
Podobną opinię do projektu zaprezentował też Narodowy Bank Polski.
Mimo tych wątpliwości posłowie zdecydowali się skierować go do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych.
Barbara Kasprzycka
Prace w komisji sejmowej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu