Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Dobra zmiana na eksport

11 grudnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Przez długie lata w kluczowych międzynarodowych instytucjach reprezentowali nas wykształceni urzędnicy, mający imponujący dorobek zawodowy. PiS zmienił tę zasadę. Partia stawia na kandydatów znacznie mniej doświadczonych, za to zaufanych

Polska formalnie jest udziałowcem Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. W związku z tym przysługuje nam prawo do obsadzania stanowisk dyrektorskich w tych instytucjach. Wysyłamy do nich ludzi, których zadaniem jest pilnowanie interesów naszych, a także krajów, które nie mają własnych reprezentantów.

Przez lata z rekomendacji Ministerstwa Finansów i Narodowego Banku Polskiego za granicę trafiały osoby z ekonomicznym wykształceniem, dużym dorobkiem i doświadczeniem w administracji publicznej (często zajmowały w niej wysokie stanowiska). Przykłady? W londyńskim EBOiR reprezentował nas premier Jan Krzysztof Bielecki, do MFW wysłaliśmy byłego ministra finansów Andrzeja Raczkę, a po nim kilku wice ministrów. Podobnie było z BŚ. PiS po dojściu do władzy przy pierwszej okazji postanowił ten zwyczaj zmienić.

Do funduszu najpierw wysłano Mirosława Panka, który miał problem z uzyskaniem zgody nadzoru na kierowanie państwowym BGK. Kilka tygodni temu zastąpił go Piotr Trąbiński. Nie ma wykształcenia ekonomicznego i nigdy nie pracował w instytucji publicznej, ale za to zna się z premierem Mateuszem Morawieckim.

O obsadzie stanowisk w MFW decyduje minister finansów. Z kolei prezes banku centralnego ma wpływ na to, kto wyjedzie do EBOiR. I tak, Adam Glapiński postanowił zastąpić byłego członka zarządu NBP Zbigniewa Hockubę dyrektorką departamentu zagranicznego Wiolettą Barwicką. Jej kariera w bankowości centralnej zaczęła się za czasów Sławomira Skrzypka – szefowała jego gabinetowi, a wcześniej pracowała z nim w warszawskim ratuszu. Z kolei pracę doradcy w BŚ dostał Kacper Kamiński, syn ministra koordynatora służb.

– Odpowiedni kandydaci pozwalają w pełni wykorzystać możliwości dyplomatyczne, jakie daje MFW czy Bank Światowy. Jeśli trafiają tam osoby, które nie przepracowały nawet dnia w administracji państwowej i nie mają wiedzy ekonomicznej, to długo zajmie im zrozumienie, co jest interesem Polski czy innych krajów, które reprezentujemy – mówi DGP osoba, która przez wiele lat pracowała w jednej z waszyngtońskich instytucji finansowych. © A2

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.