Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dużo mieszania, aby herbata nie zrobiła się czasem jeszcze słodsza

29 grudnia 2019

R zą d chce zadbać, by nasze brzuchy były mniejsze. A jeśli ktoś uzna, że podoba mu się jego obecna postura, niepozwalająca na dostrzeżenie swych palców u stóp, chudszy będzie miał portfel. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów. Chodzi o wprowadzenie tzw. podatku cukrowego, ale nie tylko. Opłaty dotyczyć bowiem będą także produktów niesłodzonych cukrem. Zapłacą również nadawcy reklam suplementów diety.

No i zaczęły się spory. W skrócie: środowisko lekarskie szczerze pomysły resortu zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia popiera, zaś przedstawiciele biznesu są przeciw. Pierwsi mówią, że trzeba robić wszystko, by zatrzymać postępującą epidemię otyłości. Drudzy – że rządzącym nie chodzi wcale o zdrowie Polaków, lecz o 3 mld zł rocznie, o które państwo się wzbogaci na nowym podatku.

Mało kto niestety rozmawia o konkretach. A po lekturze projektu, uzasadnienia i argumentacji projektodawców nasuwa się co najmniej kilka pytań. Przede wszystkim, jeżeli celem jest zatrzymanie epidemii otyłości, dlaczego nowa opłata ma być naliczana jedynie od niezdrowych napojów, w tym energetyków? W tym samym czasie rząd pracuje nad wprowadzeniem podatku od coli oraz nad obniżeniem podatku od chipsów, wafelków, ciasteczek i innych przekąsek. Pierwsze tłumaczy się kwestiami zdrowotnymi, zaś drugie ujednoliceniem stawek VAT. Dlaczego nie można by na niezdrowe produkty ujednolicać stawek w górę, zamiast w dół? Wówczas polityka rządu byłaby spójna.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.