Premier Morawiecki, cudotwórca, zamienił Dolny Śląsk na Górny
D ziś premier miał otwierać nową kopalnię Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ale zmienił plany. Obiecać w regionie zdążył już wszystko.
fot. Jan Karwowski/PAP
Nieobecność Mateusza Morawieckiego w JSW i na targach pokazuje, że dystansuje się od węgla i obiera kierunek europejski
Wystawienie przez PiS Mateusza Morawieckiego jako „jedynki” na Górnym Śląsku będzie swoistym crash testem. I to wcale nie ze względu na konkurencję („jedynką” Koalicji Obywatelskiej będzie tam Borys Budka). Ślązacy bowiem pamiętają „ukrytą opcję niemiecką”, poza tym wolą „swoich” – górnicy zawsze domagają się ministra od węgla ze Śląska, a wyborcy chętniej oddają głosy na kandydatów ze swojego regionu, co po raz kolejny pokazały rekordowe wyniki w majowych eurowyborach Jerzego Buzka (Koalicja Europejska) i Jadwigi Wiśniewskiej (PiS).
– Cudotwórca. Ale jego bajki ludzie lubią – mówi o premierze szef śląskiego OPZZ Wacław Czerkawski. – Ślązacy są mądrzy, w obietnice nikomu nie wierzą, bo konkrety jakiekolwiek będą po wyborach. I nieważne, że premier w grudniu podczas szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach mówił, że odchodzimy od węgla, a teraz mówi, że to nasze czarne złoto – kwituje. Ale dodaje, że PO nagrabiła sobie na Śląsku bardziej i grabi dalej, uderzając w antywęglowe tony. – A że spadochroniarz? Samych tu takich mamy: Wanda Nowicka, Włodzimierz Czarzasty. Co począć? – mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.