Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Bity Murzyn ciągle w cenie

22 lipca 2019
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Obrona tezy, że heteroseksualiści są w Polsce szykanowani, wymaga ekwilibrystyki, która wiceministrowi raczej nie przystoi

Co może cieszyć bardziej niż świadomość, że ludzie u władzy, wiceminister sprawiedliwości na przykład, są wrażliwi na krzywdę, oczytani, znają historię i interesują się światem? Że potrafią z wydarzeń przeszłych i współczesnych, choć dalekich od polskich granic, wyciągnąć lekcję, by nam, polskiemu społeczeństwu, oszczędzić błędów innych? Taki budujący obraz być może wyłonił się czytelnikom „Rzeczpospolitej” z 16 lipca, z lektury tekstu „Terroryzm w białych rękawiczkach” wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.

Śladem wielu mediów, tradycyjnych i społecznościowych, pan wiceminister pochylił się nad prawami polskiej rodziny na kanwie głośnej sprawy zwolnionego pracownika Ikei w Krakowie. Jak przystało na wiceministra sprawiedliwości, odwołuje się do wartości konstytucyjnych – otóż według niego wewnętrzny dokument firmy „…wprowadza sprzeczną z polskim prawem definicję rodziny”. Jak rozumiem, chodzi mu o zasadę ochrony rodziny z art. 18 konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”). Pan wiceminister pomija przy tym wątpliwości, jakie powzięły m.in. polskie sądy czy Komitet Nauk Prawnych PAN, czy aby z ochrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny na pewno wynika zasada, że inne związki nie zasługują na uznanie prawne (patrz uzasadnienie do wyroku WSA w Warszawie, sygn. akt IV SA/Wa 2618/18) i czy tak pojmowane małżeństwo i rodzina powinny być traktowane jako tożsame (patrz: opinia KNP).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.