Tuska nie trzeba łapać, wystarczy go gonić*
N ikogo cała ta komisja śledcza ds. wyłudzeń VAT nie obchodzi. Jej pracami zajmują się czasem dla rozrywki, a czasem dla zabicia czasu dziennikarze. Media publiczne oczywiście jej działania relacjonują, ale nie można się temu dziwić – je interesuje akurat prawda ekranu.
Czasem jednak politycy na jedno posiedzenie komisji czekają jak na gwiazdkę. Tak było w ostatni poniedziałek – zeznania składał Donald Tusk, więc wszyscy liczyli na prezenty. Ten jednak nie przywiózł nic Grzegorzowi Schetynie (poza kilkoma ciepłymi słowami, że nadal może rządzić w PO) ani tym bardziej Jarosławowi Kaczyńskiemu. Przesłuchanie przebiegło – jak to zwykle przy okazji komisji śledczej – z mniejszymi lub większymi uszczypliwościami. Ale by taki polityczny ping-pong mógł być ciekawy, to muszą grać zawodnicy prezentujący podobny poziom – a posłowie śledczy nie byli zbyt wymagającym rywalem dla byłego premiera.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.