Wygrywać bitwy na przegranej wojnie
D o tego, że obecna ekipa rządząca ma niełatwe relacje z Komisją Europejską, wszyscy zdążyliśmy przywyknąć. Zaczęło się niemal natychmiast, gdy PiS przejął władzę. Od tego czasu z różnym natężeniem wybuchają kolejne konflikty z Brukselą. Wymiar sprawiedliwości i prawo rządność czy wycinka Puszczy Białowieskiej sprawiły, że znaleźliśmy się na cenzurowanym. Pomysłowość i inwencja rządu w sprawie cen energii za chwilę znów mogą się skończyć tym, że nagłówki gazet będą krzyczały o zablokowaniu ustawy, która miała uchronić suwerena przed wyższymi rachunkami za prąd.
Uchronić przed tym, co i tak nieuchronne, ale w roku wyborczym dodatkowo politycznie niebezpieczne. Jeśli PiS tego nie wiedział, to pewnie obserwacja paryskich ulic i protestu „żółtych kamizelek”, dla którego punktem zapalnym był wzrost cen paliw, uświadomiły mu potencjalny rozwój wypadków. Jeśli więc KE zablokuje ustawę zamrażającą ceny energii à la PiS, podobnie jak to miało miejsce przy podatku od hipermarketów, jej wejście w życie trzeba będzie odłożyć. Jeśli zdecydujemy się na skargę do TSUE, to przed jego rozstrzygnięciem też nie stanie się ona obowiązującym prawem. Suweren dostanie więc po kieszeni, a dla rządu kolejna potyczka z Brukselą będzie przegrana.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.