Na lokalnych liniach będzie mniej nowych pociągów
Ceny za nowe pojazdy poszły ostro w górę. Przepłacają zwłaszcza ci przewoźnicy, którzy zamawiają małą liczbę składów
Skok cen taboru kolejowego widać zwłaszcza w ostatnich przetargach, które ogłaszają Koleje Dolnośląskie. W czasie zeszłotygodniowego otwarcia ofert na dwa dwuczłonowe składy spalinowe okazało się, że zgłosiła się tylko bydgoska Pesa. Za jeden pociąg chce 21,3 mln zł. To aż 55 proc. więcej niż zakładał przewoźnik, który liczył, że zapłaci 13,7 mln zł. Przewoźnik bada ofertę. – Na podjęcie decyzji mamy czas do 20 października – mówi Bartłomiej Rodak, rzecznik Kolei Dolnośląskich.
Ponad 21 mln zł za dość krótki, dwuczłonowy skład to rzeczywiście sporo. Dla porównania, pięć lat temu podobną kwotę – 21,4 mln zł – Koleje Mazowieckie wydały na jeden znacznie dłuższy i przez to pojemniejszy, pięcioczłonowy elektryczny skład Impuls. Wtedy przewoźnik zamówił 12 takich pojazdów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.