Rzeczne autostrady wyhamowały
Rząd nie rezygnuje z barkostrad, ale przygotowania idą opornie. Fundacja WWF w najnowszym raporcie wytyka bezsensowność wydawania miliardów na udrożnienie rzek i apeluje o większe inwestycje w kolej
Rząd od kilku lat zapowiada, że Wisła i Odra wraz z innymi szlakami wodnymi staną się prawdziwymi autostradami dla barek. O tym, jak duże znaczenie ma to dla rządu, świadczy wydzielenie ponad cztery lata temu resortu, który w drugim członie ma słowa „żegluga śródlądowa”. Jego szef Marek Gróbarczyk mówił DGP, że żegluga rzeczna to jedyny możliwy kierunek rozwoju transportu, który pozwoli nam rozładować zatłoczone drogi. – Pamiętajmy, że jedna barka może zastąpić ok. 30 tirów – mówił. Jeszcze w 2017 r. ówczesny wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński zapowiadał, że rząd będzie dążył do zwiększenia udziału śródlądowego transportu wodnego w całości przewozów w naszym kraju aż do 10 proc. Teraz rzekami transportowane są śladowe ilości towarów. Według szacunków to mniej niż 0,5 proc.
Na razie te statystyki nie rosną, bo udrożnienie rzek to niełatwy i bardzo kosztowny proces. Wstępnie szacunki rządu mówiły o kwotach rzędu 60–150 mld zł, ale tak naprawdę nikt dokładnie nie wie, ile by pochłonęły te inwestycje. Kosztowna regulacja wiązałaby się bowiem m.in. z budową drogich stopni wodnych. Na Odrze trzeba by wybudować co najmniej 21 tam, a na Wiśle minimum siedem. Rząd liczył, że skoro głównymi beneficjentami rozwoju dróg śródlądowych będą polskie porty, to właśnie z ich budżetów należałoby sfinansować inwestycje. Do budowy tam, w których działałaby elektrownie wodne, miały się zaś dołożyć państwowe spółki energetyczne, ale one nie palą się do tego. W efekcie przygotowania idą powoli. W 2018 r. zarząd Morskiego Portu Gdańsk zlecał przygotowanie szczegółowej koncepcji udrożnienia Wisły od Warszawy do Gdańska i Elbląga oraz Narwi i Bugu do granicy z Białorusią. Te rzeki miały utworzyć drogę wodną E40. Szczegółowa koncepcja miała być gotowa pod koniec 2019 r., ale nie wiadomo, na jakim jest etapie. Michał Kania z Ministerstwa Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej poinformował nas, że „trwają prace nad opracowaniem całościowych programów dla Odry i Wisły, wraz z kosztami, oceną ryzyka, opłacalności etc.”. Trochę więcej wiadomo na temat szykowanych stopni wodnych. Planowana jest m.in. tama na Wiśle w Siarzewie między Włocławkiem a Toruniem i dwie zapory na Odrze. „Stopień wodny w Siarzewie na Wiśle jest na etapie uzyskiwania kolejnych pozwoleń oraz opracowywania niezbędnej dokumentacji. Stopnie wodne w Lubiążu i Ścinawie na Odrze są na etapie projektowania. Przy czym warto zauważyć, że są to najbardziej czasochłonne etapy realizacji inwestycji” – zastrzega Michał Kania. Dodaje, że na niektórych szlakach, np. na Odrze czy Kanale Gliwickim, prowadzone są pewne prace remontowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.